CZĘŚĆ 1
Kiedy otworzyłam drzwi wejściowe, wiedziałam, że coś jest nie tak, zanim Mia nawet na mnie nie spojrzała.
W domu było zbyt cicho.
Niekojąca cisza.
Taka cisza, która oznacza, że ktoś zbyt długo siedział sam z czymś bolesnym.
Mia siedziała przy kuchennym stole, jej plecak leżał obok krzesła. Miała zgarbione ramiona, a dłonie płasko przyciśnięte do blatu.
„Co się stało?” – zapytałam.
Uniosła wzrok, a zmęczenie w jej oczach nie pasowało do twarzy dwunastolatki.
„Pracowałam” – powiedziała cicho.
„Gdzie pracowałam?”
„Sprzątałam dom pani Novak. Przez trzy godziny”.
Wtedy zobaczyłam jej dłonie.
Palec miała zaczerwieniony. Skóra wokół paznokci wyglądała na podrażnioną. Knykcie miała podrażnione od gorącej wody i środków czyszczących.
„Zapłaciła mi dwadzieścia dolarów” – powiedziała Mia, starając się brzmieć dumnie.
Ale potem skrzywiła się, próbując poruszyć palcami.
„Mam jeszcze pracę domową” – wyszeptała – „ale bolą mnie ręce. Nie mogę dobrze trzymać długopisu”.
Przeszłam przez kuchnię i delikatnie wzięłam jej dłonie w swoje.
„Mia, dlaczego sprzątałaś komuś dom po szkole?”
Spuściła wzrok.
„Potrzebowałam pieniędzy”.
„Na co?”
Jej głos stał się cichszy.
„Dla Sophie”.
Sophie była córką mojej siostry Heather. Była w tym samym wieku co Mia, ale w naszej rodzinie Sophie zawsze traktowano jak kogoś wyjątkowego.
„Zbierają pieniądze na jej urodziny” – wyjaśniła Mia.
„Ile?”
„Sto dolarów”.
Zamarłam.
„Mia, kto ci powiedział, że musisz zapłacić?”
Zawahała się.
„Babciu”.
Zmusiłam się do zachowania spokoju.
„Co dokładnie powiedziała babcia?”
Mia zamrugała mocno, starając się nie płakać.