Tajemnice z życia Karola Nawrockiego. Jeden szczegół szczególnie zaskakuje
Karol Nawrocki kojarzy się dziś głównie z Pałacem Prezydenckim i politycznymi sporami. W jego życiu są jednak także wątki, o których wciąż jest głośno: sportowa przeszłość, tatuaże i piłkarskie sympatie. Jeden klub przewijał się w medialnych doniesieniach wyjątkowo często.

-
- Prezydent Karol Nawrocki od lat budzi emocje sportową przeszłością, a w kampanii powrócił intrygujący temat jego tatuaży.
- Media ujawniły, że na jego ciele miał znajdować się duży herb angielskiego klubu Chelsea, co wywołało falę spekulacji.
- Jak prezydent skomentował doniesienia o klubowych barwach i co oznacza jego tajemnicza odpowiedź: „Na mojej skórze nie znajdzie pan dzisiaj tatuażu Chelsea”?
Karol Nawrocki od dawna kojarzony jest ze sportem. Zanim trafił na szczyty polityki, był związany z piłką nożną, boksem i środowiskiem kibicowskim. Nic dziwnego, że w czasie kampanii wróciły także pytania o jego prywatne sportowe sympatie.
Wzruszająca wizyta Marty Nawrockiej. Pani Janina ps. „Jasia” kończy 99 lat
Najwięcej emocji wywołał wątek Chelsea Londyn. Media opisywały, że Nawrocki miał mieć na klatce piersiowej duży tatuaż z herbem angielskiego klubu. Według tych doniesień chodziło o charakterystycznego lwa trzymającego berło.
Chelsea na klatce piersiowej?
O tatuażu pisały m.in. Onet, Wprost i media sportowe. Sprawa szybko stała się jedną z bardziej nietypowych ciekawostek kampanii. Zamiast klasycznych pytań o program, pojawiły się pytania o klubowe barwy, piłkarskie emocje i dawne zdjęcia.
Wprost podawał, że jeden z tatuaży Nawrockiego miał być związany właśnie z Chelsea, a sam polityk od lat miał interesować się piłką nożną. Media przypominały też jego związek z gdańskim środowiskiem sportowym.
Nawrocki komentował sprawę
Sam Karol Nawrocki został zapytany o tatuaż Chelsea w RMF FM. Nie uciekł od tematu, choć odpowiedział tak, że zostawił sobie sporo przestrzeni.
„Na mojej skórze nie znajdzie pan dzisiaj tatuażu Chelsea” — powiedział Nawrocki.
Krótka odpowiedź tylko podgrzała ciekawość. Nie była bowiem jednoznacznym zaprzeczeniem, że taki tatuaż kiedykolwiek istniał. Brzmiała raczej jak precyzyjna formuła: dziś go nie ma albo dziś nie jest widoczny.