CZĘŚĆ 2
Adrian chwycił telefon ze stołu.
Za późno.
Przeczytałam już wiadomość.
Przez kilka sekund żadne z nas się nie odzywało.
Cisza w tym domu była bardziej ogłuszająca niż jakakolwiek kłótnia.
„Eleno, mogę ci to wyjaśnić”.
Uśmiechnęłam się.
To było dziwne.
Mężczyźni zawsze tak mówią, kiedy prawda nie wymaga już wyjaśnień.
„To wyjaśnij”.
Adrian poluzował krawat i odwrócił wzrok.
„Vanessa myśli, że jest w ciąży”.
„Nie pytałem cię, co myśli Vanessa”.
Moje słowa zabrzmiały spokojnie.
„Zapytałem cię, co masz wspólnego z tą ciążą”.
„Nie wiem”.
„Nie wiesz?”
„Nie jestem pewna, czy to moja”.
Poczułam, jak coś we mnie pęka.
To nie było moje serce.
Moje serce pękło trzy dni wcześniej, przed tym zdjęciem.
W tamtej chwili roztrzaskało się ostatnie przyzwoite zdjęcie, jakie jeszcze miałem z jego udziałem.
„To znaczy, że istnieje taka możliwość”.
Adrian zrobił krok w moją stronę.
„To była tylko jedna noc”.
To wyznanie spadło między nas niczym odłamek samolotu w trakcie lotu.
Tylko jedna noc.
Jakby zdradę można było mierzyć godzinami.
Jakby zniszczenie pięciu lat wymagało więcej niż jednej okazji.
„Pokłóciliśmy się” – kontynuował. „Byłeś zdystansowany. Vanessa pojawiła się po locie do Seattle. Piliśmy. Byłem zdezorientowany”.
„Nie, Adrian. Byłeś zdeterminowany”.
„To był błąd”.
„Błędem jest wprowadzenie złych współrzędnych i skorygowanie ich przed startem. Przespanie się z byłą, kupienie jej identycznej bransoletki jak moja i opublikowanie zdjęcia, na którym trzymamy się za ręce, to kilka następujących po sobie decyzji”.
Jego twarz stwardniała.
„Nie wrzuciłam tego zdjęcia”.
„Ale ty też go nie usunęłaś”.
„Chciałam dać ci nauczkę”.
To zdanie zabolało mnie bardziej niż samo wyznanie.
„Naukę?”
„Odrzucałaś mnie tygodniami. Zawsze byłaś zmęczona, zawsze skupiona na pracy. Chciałam wiedzieć, czy nadal ci zależy”.
Obserwowałam go w milczeniu.
Przez lata wierzyłam, że Adrian jest genialnym człowiekiem.
Zdyscyplinowanym pilotem.
Przywódcą, który potrafi zachować zimną krew, gdy wszyscy inni tracą panowanie nad sobą.
Ale tej nocy zrozumiałam, że dojrzałość zawodowa nie gwarantuje dojrzałości emocjonalnej.
Wykorzystał inną kobietę, żeby mnie sprowokować.
Wystawił nasz związek na szwank, żeby zobaczyć, jak bardzo boję się go stracić.
A kiedy udało mu się mnie zranić, czekał, aż za nim pobiegnę.
„I poznałaś odpowiedź?” – zapytałam.
„Tak”.
„To powiedz mi, o co chodzi”.
Adrian podszedł bliżej i spróbował wziąć mnie za rękę.
Cofnęłam ją.
„Odkryłem, że nadal mnie kochasz” – powiedział. „W przeciwnym razie nie byłabyś taka zdenerwowana”.
Zaśmiałam się krótko.
Nie dlatego, że to było zabawne.
Ale dlatego, że po raz pierwszy wyraźnie dostrzegłam ogromną odległość między nami.
„Nie myl bólu z trwałością”.
Poszłam na górę do pokoju, wzięłam walizkę z szafy i zeszłam na dół.
Adrian stał nieruchomo.
„Dokąd jedziesz?”
„Do hotelu”.
„Jutro lecimy wcześniej”.
„Lecisz wcześniej”.
Położyłam na stole kopię mojego nowego zadania.
Przeczytał je.
Wyraz jego twarzy zmieniał się z wersu na wers.
Kapitan Elena Márquez. Pierwsza trasa: San Francisco – Tokio. Data rozpoczęcia: natychmiast.
„Co to znaczy?”
„Dokładnie tak jest.”
„Nie możesz zaakceptować tej drogi.”
„Już to zaakceptowałem.”
„Podjęliśmy tę decyzję razem.”
„Nie. Zdecydowałeś, że będę twoim drugim pilotem na zawsze.”
„Bo dobrze nam się współpracuje!”