CZĘŚĆ 2
Dziesięć dni później Julien wrócił do Wersalu opalony, zrelaksowany i przekonany, że moje życie należy do niego.
Sofia wysiadła z taksówki pierwsza.
Miała na sobie moje okulary przeciwsłoneczne.
Monique poszła za nią z designerską torebką, również kupioną kartą Aurore Patrimoine. Julien zapłacił kierowcy ostatnią metodą płatności, którą uważał za wciąż aktywną.
Transakcja została odrzucona.
Jego uśmiech zniknął.
„To pewnie jakiś problem z bankiem”.
Spojrzał na dom.
Potem się zatrzymał.
Czarna brama została wymieniona. Przy wejściu wisiał nowy napis:
„TEREN PRYWATNY — SCI HORIZON”
Monique westchnęła.
„Co to jest?”
Julien spróbował otworzyć kartę dostępu.
Wstęp wzbroniony.
Zadzwonił do drzwi. Otworzyła mu kobieta po pięćdziesiątce. Miała na sobie szary garnitur i trzymała teczkę przy piersi.
„W czym mogę pomóc?”
„Mieszkam tu” – odpowiedział Julien.
„Nie”.
Tylko jedno słowo.
Wyraźnie.
Julien wyprostował się.
„Jestem Julien Delaunay. Ten dom należy do mojej rodziny”.
Kobieta zajrzała do akt.
„Ten dom należy do agencji nieruchomości Horizon od ośmiu dni. Twoje prawo do zamieszkania zostało cofnięte po tym, jak odnotowano próbę defraudacji”.
Monique odepchnęła syna.
„Posłuchaj mnie uważnie. Jestem nowym właścicielem. Mam umowę podpisaną przez Claire”.
Wyjęła zmiętą kopię z torby.
Kobieta szybko ją przejrzała.
Potem się uśmiechnęła.
„Ten dokument nie przenosi na ciebie żadnej własności”.
„To nieprawda!”
„On tylko przyjmuje twoje oświadczenie woli”.
Monique zbladła.
Sofia cofnęła się o krok.
W końcu zaczynała rozumieć, że nie wróciła do bogatej rodziny, ale w sam środek katastrofy.
Julien gwałtownie załomotał w bramę.
„Claire! Natychmiast wyjdź!”
Włączyłam głośnik w biurze na górze.
„Nie ma mnie w domu, Julien”.
Spojrzał w kamerę.
„Gdzie jesteś?”
„W siedzibie mojej firmy”.
„Jakiej firmy?”
Odczekałam dwie sekundy.
Wystarczająco długo, żeby poczuł narastający strach.
„Aurore Patrimoine”.
Zapadła kompletna cisza.
Monique odwróciła się do syna.
„Kłamie”.
Julien pokręcił głową.