CZĘŚĆ 1
— Umyję ci stopy, Don Alejandro, i znów będziesz mógł chodzić.
Zdanie to padło z ust Valentiny, 3-letniej dziewczynki trzymającej plastikową miskę z ciepłą wodą przed najbardziej przerażającym mężczyzną w konsorcjum Mendoza. Kilka osób w bibliotece hacjendy na obrzeżach Guadalajary wybuchnęło śmiechem.
38-letni Alejandro Mendoza nie roześmiał się.
Po ataku, którego doznał sześć miesięcy wcześniej w drodze do Chapala, był przykuty do wózka inwalidzkiego. Dwóch lekarzy potwierdziło trwałe uszkodzenie nerwów. Jego narzeczona, Camila Rivas, planowała już wystawne wesele, a Mauricio Salazar, jego przyjaciel od lat i prawa ręka przez dwanaście lat, zarządzał większością rodzinnego biznesu.
Valentina nie rozumiała diagnoz ani autorytetów. Wiedziała tylko, że pewnego dnia widziała Alejandra płaczącego samotnie przy fontannie.
„Twoje stopy są śpiące” – powiedział jej. „Musimy je obudzić”.
Od tamtej pory każdego popołudnia przychodziła z ciepłą wodą i myła mu stopy z powagą, która nawet Alejandro się uśmiechał.
Jej matka, Mariana López, była główną opiekunką w domu. Miała 28 lat, owdowiała, gdy Valentina była niemowlęciem i niestrudzenie pracowała, aby zapewnić córce godne życie. Camila traktowała ją, jakby była niewidzialna.
Tego popołudnia, gdy Valentina kończyła swój rytuał, dr Rodrigo Ibarra odkładał instrumenty po badaniu Alejandra. Gdy zakładał marynarkę, mała biała tabletka spadła na dywan.
Nikt jej nie widział.
Z wyjątkiem Valentiny.
Dziewczyna wzięła ją i schowała do sukienki.
Następnego dnia wrócił z miską.
„Proszę spojrzeć, Don Alejandro. Lekarz to zgubił”.
Alejandro wziął tabletkę i poczuł gęsią skórkę na plecach.
Była identyczna z tą, którą Rodrigo dawał jej dwa razy dziennie od ataku.
O nic nie pytał. Uśmiechnął się, pogłaskał dziewczynę po włosach i schował tabletkę do kieszeni.
Tego wieczoru zadzwonił do dr Eleny Cruz, farmakolog i starej przyjaciółki jego ojca. Wysłał próbkę z Ramonem, swoim zaufanym kierowcą.
Przez trzy dni udawał, że wszystko jest w porządku.
Każdego ranka brała lekarstwo Rodriga, ale już nigdy go nie wzięła.
Trzeciej nocy odebrał telefon.
„Alejandro, przyjdź sam. To nie jest temat, o którym można rozmawiać przez telefon”.
W laboratorium Elena rozłożyła przed nim raport.
„Ta tabletka nie leczy nerwów. Zawiera związek, który przyjmowany przez miesiące osłabia mięśnie i może uniemożliwić chodzenie, nawet jeśli początkowe uszkodzenia są odwracalne”.
Aleksander nawet nie mrugnął.
„Masz na myśli, że ktoś trzymał mnie na tym krześle?”
Elena ściszyła głos.
„Otruli cię”.
Alejandro wrócił do hacjendy przed świtem i zarządził tajną obserwację.
48 godzin później otrzymał zdjęcia.
Camila wyglądała, jakby spotykała się z doktorem Rodrigo w dyskretnej kawiarni. Były tam koperty, tłumaczenia i sekretne rozmowy.
Aleksander myślał, że już wszystko poukładał: jego narzeczona chciała poślubić chorego mężczyznę, zarządzać jego majątkiem i czekać na jego śmierć.
Ale tej nocy, gdy powiększył jedno ze zdjęć, zobaczył coś, co mu nie pasowało.
Rodrigo nie wyglądał na wspólnika.
Wyglądała na przerażoną.
A Alejandro wciąż nie mógł sobie wyobrazić, że to, co miał odkryć, będzie o wiele gorsze niż próba zabójstwa.
CZĘŚĆ 2
Alejandro przestał obserwować Camilę i poszedł za lekarzem.
Wtedy odkrył szczegóły, których nie dostrzegał z powodu gniewu: Rodrigo schudł, trząsł się za każdym razem, gdy Mauricio był w pobliżu, i odbierał telefony, które sprawiały, że bledł. Podczas konsultacji próbował coś powiedzieć, ale usłyszał kroki Mauricia na korytarzu i zamilkł.
Alejandro zdał sobie sprawę, że czegoś mu brakuje.
W międzyczasie zasięgnął drugiej opinii. Dr Esteban Beltrán, specjalista rehabilitacji, wszedł nocą przez wejście dla personelu i badał go przez prawie dwie godziny.
„Pani uraz był poważny” – powiedział jej – „ale nie nieodwracalny. Jeśli na czas przestanie pani stosować te substancje i będzie pani sumiennie stosować terapię, będzie pani mogła znowu chodzić”.
Po raz pierwszy od sześciu miesięcy Alejandro poczuł nadzieję.
Musiałem trenować bez czyjejkolwiek wiedzy.
Wybrał Marianę.
Każdej nocy, gdy dom spał, zabierała go windą dla personelu do starej piwnicy, którą przerobiono na bar. Valentina towarzyszyła im ze swoim pluszowym misiem i zachowywała sekret, jakby to była zabawa.
Alejandro upadał dziesiątki razy.
Mariana nigdy się z niego nie naśmiewała.