Ojciec-miliarder odwiedził szkolną stołówkę i zobaczył, jak jego córka zajada się resztkami — to, co zrobiła później, zszokowało całą szkołę.
Południe zbliżało się do ekskluzywnej szkoły prywatnej, położonej w jednej z najbogatszych dzielnic Meksyku. Szkolna stołówka była przestronna i nowoczesna, z długimi, wypolerowanymi drewnianymi stołami i dużymi oknami, przez które wpadało jasne meksykańskie słońce. Śmiech i rozmowy wypełniały powietrze, mieszając się z aromatem wykwintnych tacos, rzemieślniczych hamburgerów i importowanych soków.
Pośrodku jadalni znajdowały się stoliki VIP, zajęte przez dzieci biznesmenów, polityków i celebrytów. Siedziała tam Stacy, córka burmistrza, otoczona swoją nieodłączną grupą. Miały na sobie markowe ubrania, mówiły głośno i zdawały się czuć tu jak u siebie.
Dla kontrastu, w najdalszym kącie jadalni, niedaleko pojemników na śmieci, siedziała samotnie mała dziewczynka.