Zastępczyni menedżera Monica Lane wyszła z zaplecza, natychmiast stając obok Bradleya, z postawą sztywną i sceptyczną.
„Proszę pani, wymagamy weryfikowalnego dokumentu tożsamości potwierdzającego pani zdolność do zajmowania noclegów o wartości trzech tysięcy dolarów” – powiedziała stanowczo Monica, wyciągając rękę z formalnym dystansem.
Diana bez oporu oddała prawo jazdy, obserwując, jak Monica bada je w świetle żyrandola z przesadną wnikliwością.
„Ten dokument może być również sfałszowany” – powiedziała ostro Monica, wystarczająco głośno, by inni mogli ją usłyszeć. „Oszustwa tożsamości stały się w ostatnich latach coraz bardziej wyrafinowane”.
Bradley skinął głową z aprobatą, sięgając już po telefon.
„Powinniśmy natychmiast powiadomić władze” – powiedział, wybierając numer z teatralnym impetem. „Ochrona legalnych gości pozostaje naszym najwyższym priorytetem”.
Diana obserwowała wszystko z niepokojącym spokojem, jakby wynik był już przesądzony.
Oficer Raymond Scott, szef ochrony gości, przybył chwilę później. Jego spokojny krok kontrastował z teatralnością Bradleya.
„Proszę mi towarzyszyć, aby uzyskać dalsze wyjaśnienia” – powiedział uprzejmie Raymond, choć w jego twarzy malowało się wahanie.
„Zanim przejdziemy dalej” – powiedziała cicho Diana, patrząc mu w oczy – „zdecydowanie zalecam zapoznanie się z punktem 14.3 regulaminu postępowania pracowniczego”.
Raymond zamilkł, a jego wypowiedź na chwilę przerwało zmieszanie, podczas gdy Bradley zaśmiał się szyderczo.
„Ona próbuje odwrócić uwagę od sytuacji” – prychnął Bradley. „Klasyczna taktyka manipulacji, mająca na celu podważenie autorytetu”.
W międzyczasie publiczność transmisji na żywo gwałtownie rosła, a komentarze napływały, gdy sytuacja rozprzestrzeniała się poza lobby.
Raymond otworzył wewnętrzny system polityki hotelu, a jego głos stawał się coraz bardziej napięty, gdy czytał na głos.
„Każdy pracownik dopuszczający się dyskryminacji ze względu na postrzegany status ekonomiczny lub wygląd grozi natychmiastowym zwolnieniem bez odprawy” – powiedział powoli,
Osiem słów zapadło w pamięć.
Pewność siebie Bradleya wyraźnie zachwiała, irytacja ustąpiła miejsca niepokojowi.
„Skąd miałaby znać wewnętrzne zasady korporacyjne?” wyszeptała Monica.
Diana spokojnie otworzyła skórzaną teczkę i umieściła jeden dokument pod kryształowym oświetleniem.
Papier firmowy Grand Aurora Holdings lśnił wyraźnie.
„Kwartalny raport z działalności operacyjnej” – powiedziała delikatnie Diana. „Spadek przychodów o dwadzieścia jeden procent, wskaźnik zadowolenia gości dwa i cztery punkty procentowe, liczba skarg na dyskryminację przekraczająca korporacyjne progi tolerancji”.
Monica natychmiast zbladła.