„Jessica Miller, pod zarzutem napaści kwalifikowanej, usiłowania zabójstwa dziecka i oszustwa federalnego skazuję cię na dwadzieścia pięć lat więzienia”.
Jessica upadła, krzycząc wniebogłosy.
Komornicy musieli ją wywlec z sali sądowej.
Sędzia zwrócił się następnie do moich rodziców.
„I was dwojga”.
Spojrzał na nich gniewnie.
„Mieliście być obrońcami. Dziadkami”.
Pokręcił głową z obrzydzeniem.
„Sprzedaliście duszę za pieniądze”.
Wyrok zapadł niczym gilotyna.
„Dwanaście lat więzienia, bez możliwości zwolnienia warunkowego przez osiem lat”.
Moja matka dosłownie zemdlała w ramionach swojego adwokata.
Mój ojciec pozwolił się skuć kajdankami bez słowa.
To był koniec. Ich życie się skończyło.
Ale moja zemsta jeszcze się nie dokonała.
Proces cywilny zakończył się bardzo szybko.
Ich ubezpieczenie odmówiło pokrycia kosztów umyślnych przestępstw.