Czułość, subtelny język
Często myślimy, że romans należy do młodych. Błąd. Czułość nie znika z wiekiem; po prostu zmienia formę. Staje się bardziej dyskretna, bardziej szczera, nieskończenie cenniejsza.
Dłoń położona na ramieniu w alejce supermarketu. Znaczące spojrzenie bez konkretnego powodu. Słowo szepnięte cicho, gdy druga osoba przechodzi przez trudny okres. Ten rodzaj czułości nie dusi; on koi. Tworzy emocjonalną oazę, której nic tak naprawdę nie zastąpi.
Autentyczność ponad wszystko
Po latach żonglowania pozorami, myśl o ciągłym udawania staje się po prostu nie do zniesienia. Mężczyźni po 60. roku życia pragną przede wszystkim być w pełni sobą. Zmęczeni, niezręczni, czasem wrażliwi.
Prawdziwe więzi budują się na szczerości. Te wieczorne rozmowy o tym, co kochamy, czego się boimy, co wciąż wywołuje w nas głośny śmiech. Bycie postrzeganym takim, jakim jesteśmy, ze zmarszczkami i niedoskonałościami, i pozostawanie kochanym za to – to właśnie tam wszystko się naprawdę zaczyna.
Miłość po 60-tce nie jest miłością umniejszoną; to miłość w końcu uwolniona od wszystkiego, co nigdy tak naprawdę nie miało znaczenia.