– No i jak?
– Dobrze.
– Dobrze?
– Tak.
– Już pani płakała?
– Nie.
– Zacznie pani.
Anna tylko się uśmiechnęła.
Zamiast wpisywać kolejne uwagi, zaczęła poznawać swoich uczniów.
Okazało się, że:
Marek codziennie pracował po lekcjach w warsztacie.
Ola opiekowała się chorą mamą.
Patryk wychowywał młodsze rodzeństwo.
Natalia codziennie dojeżdżała ponad godzinę autobusem.
Nikt wcześniej ich o to nie zapytał.
Dla większości nauczycieli byli po prostu „łobuzami”.
Pewnego dnia Anna zauważyła, że Kacper zasnął na lekcji.
Cała klasa czekała na wybuch.
– Wstań!
– Uwaga!
– Jedynka!
Nic takiego się nie stało.
Anna podeszła cicho.
– Wszystko w porządku?
Chłopak drgnął.
– Tak.
– Wyglądasz na chorego.
– Nic pani do tego.
Po lekcji zatrzymała go.
– Jeśli potrzebujesz pomocy…
– Nie potrzebuję.
Trzasnął drzwiami.
Kilka dni później woźny powiedział jej coś dziwnego.
– Ten chłopak codziennie wychodzi ze szkoły i jedzie do szpitala.
Anna zamarła.
– Do szpitala?
– Tak.
Nikomu o tym nie mówi.
Nazajutrz Kacper znowu wyglądał fatalnie.
Był blady.
Kaszlał.
Ręce mu drżały.
Na przerwie Anna podała mu kubek ciepłej herbaty.
– Nie chcę.
– To nie jest pytanie.
Spojrzał na nią zaskoczony.
Po raz pierwszy nie odpowiedział arogancko.
Tydzień później wydarzyło się coś, czego nikt się nie spodziewał.
Podczas lekcji chłopak nagle złapał się za klatkę piersiową.
Upadł na podłogę.
Cała klasa zamarła.
– Kacper!
Anna natychmiast uklękła obok niego.
– Wezwijcie karetkę!
Dziewczyna z pierwszej ławki wybiegła z sali.
Ktoś płakał.
Ktoś inny stał jak sparaliżowany.
Anna kontrolowała oddech chłopaka, uspokajając jednocześnie całą klasę.
Po kilku minutach przyjechało pogotowie.
Ratownicy zabrali Kacpra do szpitala.
Jeszcze tego samego popołudnia cała szkoła żyła tylko jedną wiadomością.
Syn przewodniczącego był w ciężkim stanie.
A lekarze powiedzieli rodzinie coś, co mogło zmienić jego życie na zawsze…