Pamiętam, jak patrzyłam na ten klucz i myślałam, że młodzi rodzice zawsze mają taki moment, kiedy przyznają, że potrzebują pomocy.
Chciałem wierzyć, że to jest taki moment.
Marina była moją jedyną córką.
Wychowywałem ją prawie samotnie po śmierci żony, bo choroba zabrała Olenę szybko, cicho i niesprawiedliwie.