Twarz Damiana stwardniała. „Nie”.
Zanim zdążył powiedzieć więcej, Daniel wrócił. Jego wyraz twarzy był opanowany, ale Marielle znała go wystarczająco długo, by rozpoznać złe wieści.
„SMS przyszedł od osoby, która się nie wylogowuje” – powiedział Daniel. „Ale to nie wszystko. Czarny SUV stoi po drugiej stronie ulicy od dwudziestu minut. Nie widać tablic rejestracyjnych. W środku jest dwóch mężczyzn.”
Damian natychmiast wstał. „Sophia, plecak.”
Dziecko podniosło wzrok. „Jedziemy do domu?”
„Tak.”
Marielle stanęła przed nim. „Jeśli jej grozili, mogą wiedzieć, gdzie jest dom.”
Damian zamarł.
To był pierwszy raz, kiedy Marielle zobaczyła, jak jego strach naprawdę się przełamuje. Nie o siebie. Nigdy o siebie. Ale o Sophię.
Przełknął ślinę. „Przeprowadzaliśmy się w tym roku trzy razy.”
„A i tak cię znaleźli.”
Sophia zsunęła się z krzesła i przytuliła do nogi ojca. „Tato?”
Wyraz twarzy Damiana natychmiast się zmienił. Zniżył się do jej wysokości i odgarnął jej włosy. „W porządku, ptaszku. Po prostu dziś wieczorem pojedziemy inną trasą.”
„Czy panna Bird też może pojechać?” Sophia zapytała, wskazując na Marielle.
Na jedną dziwną sekundę w pomieszczeniu zrobiło się cicho.
Damian zamknął oczy. „Sophia”.
Marielle uklękła powoli, uważając, żeby jej nie przytłoczyć. „Mogę pomóc, jeśli twój tata mi na to pozwoli”.
Sophia przyjrzała się jej twarzy. „Masz przekąski w samochodzie?”
Marielle prawie się uśmiechnęła. „Mogę załatwić przekąski”.
Dziecko skinęło poważnie głową. „Więc możesz pomóc”.
Damian spojrzał na córkę, potem na drzwi, a potem z powrotem na Marielle. Każdy instynkt podpowiadał mu, żeby zniknąć, ale tym razem zniknięcie oznaczało sprowadzenie niebezpieczeństwa prosto do ich mieszkania.
Wypuścił powietrze przez nos. „Dobrze. Ale już wychodzimy. I nie chcę, żeby twoi ludzie jej dotykali”.
„Zrozumiano” – powiedziała Marielle.
Przeszli przez wyjście służbowe,
nie przód. Daniel wysłał dwóch ochroniarzy przodem, jednego z tyłu i wabikiem przez główne wejście w kurtce kurierskiej Damiana. W alejce czekała czarna, opancerzona Escalade z włączonym silnikiem.
W chwili, gdy Damian zapiął Sophię na tylnym siedzeniu, SUV po drugiej stronie ulicy ruszył.
Daniel powiedział do rękawa: „Ogon potwierdzony”.
Marielle wślizgnęła się na siedzenie obok Sophii. Damian usiadł po drugiej stronie, osłaniając córkę swoim ciałem.
Sophia spojrzała na nich. „Bawimy się w szpiegów?”
Damian wymusił uśmiech. „Mniej więcej”.
„Czy jestem w tym dobry?”
„Najlepszy”.
Escalade włączył się do ruchu. Za nimi podążały światła reflektorów.
Marielle patrzyła przez przyciemniane szyby, jak Nowy Jork rozmywa się na horyzoncie: mokre ulice, żółte taksówki, para unosząca się z krat, ludzie spieszący pod parasolami, nieświadomi, że sekret sprzed piętnastu lat właśnie się obudził na tylnym siedzeniu samochodu miliardera.
„Dokąd jedziemy?” zapytał Damian.
„Moja prywatna rezydencja”.