Asystent generała wyjął z teczki kolejną kartkę. Mendoza spojrzał na nią, zmarszczył brwi, a potem spojrzał na mnie.
„Jest tu napisane, że lata później ktoś wnioskował o usunięcie jej nazwiska z listy osób publicznych z powodu „braku kontaktu z rodziną”.
Patricia zbladła.
Spojrzałem na nią.
Nie mogła spojrzeć mi w oczy.
A Lucía zrozumiała przede mną.
„Mamo… wiedziałaś?”
Patricia zaczęła drżeć.
W tym momencie generał otworzył zapieczętowaną kopertę, która znajdowała się w aktach.
A kiedy przeczytał pierwszy wers, jego twarz całkowicie się zmieniła.
Myślisz, że matka może ukryć coś takiego przed własną córką? Bo to, co było w tej kopercie, rozbije całą rodzinę.
CZĘŚĆ 3
Generał nie przeczytał od razu koperty na głos.
Najpierw spojrzał na Patricię.
„Proszę pani, czy otrzymała pani to powiadomienie w 2012 roku?”
Patricia płakała cicho. Salvador próbował wziąć ją za ramię, ale się odsunęła.
„Ja… myślałam, że tak będzie lepiej”.
Lucia spojrzała na nią, jakby właśnie zgasła część jej duszy.
„Lepiej dla kogo, mamo?”
Patricia zakryła usta.
Potem przemówiła.
Powiedziała, że kiedy przyszedł list z wojska z prośbą o odnalezienie mnie, aby poprawić moje akta i przyznać mi nagrodę, ona już odbudowywała swoje życie z Salvadorem. Powiedziała, że jestem „niestabilny”, że jeżdżę nocami, że nie rozmawiam o przeszłości, że nie chce, aby Lucía dorastała, ubóstwiając złamanego mężczyznę.
Ale prawda wyszła na jaw sama, brudna i prosta.
Salvador nie chciał, żeby moje nazwisko pojawiło się obok nazwiska Lucíi na żadnej wojskowej uroczystości.
Zbudował swój wizerunek szanowanego człowieka, twierdząc, że jest „prawdziwym” ojcem przyszłego oficera. A Patricia na to pozwalała.
„Nigdy nie chciałam ci odbierać ojca” – szlochała.
Lucía odpowiedziała z przerażającym spokojem.
„Nie. Po prostu pozwoliłeś mi zobaczyć w nim kogoś gorszego”.