A jednak cztery zdjęcia, rzekomo zrobione w różnych tygodniach, pokazywały dokładnie ten sam kod.
**JB-784-116.**
To samo pudełko było fotografowane kilka razy z różnymi produktami spożywczymi, w różnych pomieszczeniach.
Nie udokumentowali miesięcy zaniedbań.
Zorganizowali sesję zdjęciową.
Skontaktowałem się z szefem kuchni centralnej w Jardins de Bourgogne. Początkowo odmówił rozmowy, ale zgodził się sprawdzić zamówienia, po tym jak prawnik wyjaśnił, że jego firma ryzykuje włączeniem do śledztwa w sprawie znęcania się.
Z dokumentacji wynikało, że Claire zamówiła pięćdziesiąt dodatkowych pudełek, celowo pozostawionych bez oznaczeń, a także kilka tak zwanych porcji „kontrolnych” składających się z ryżu, makaronu i puree ziemniaczanego.
Thomas zbierał je partiami.
Kody widoczne na zdjęciach odpowiadały tym zamówieniom.
Pozostawało do udowodnienia, co zrobili z faktycznymi posiłkami.
Codziennie wracałem do kuchni Jeanne, aby przygotować kilka porcji. Po ostygnięciu umieszczałem je w małej lodówce medycznej, której temperatura i otwarcie były automatycznie rejestrowane.
Aplikacja wskazywała, że drzwiczki rzeczywiście były otwierane w porze posiłków.
Nie informowała jednak, kto wyjmował pudełka ani dokąd je zabierał.
Wtedy zauważyłem anomalię.
Lodówka miała wbudowaną wagę, która pozwalała sprawdzić, czy posiłki zostały zjedzone. Każdego ranka waga spadała gwałtownie o kilka kilogramów, a nie tylko o jedną porcję.
Ktoś wyjmował wszystkie pojemniki naraz, a później zastępował je pustymi.
Dane pokazały również, że operacja ta prawie zawsze odbywała się we wtorki i piątki.
Dwa dni, kiedy Thomas twierdził, że pracuje w siedzibie firmy.
Lucie pamiętała, że w magazynie przetwórni znajdowała się stara chłodnia. Oficjalnie nie była już używana, ale Thomas wciąż miał do niej klucz.
Prawnik przekazał tę informację odpowiednim władzom. Przeszukanie zostało zorganizowane w ramach raportu dotyczącego Jeanne.
Za drzwiami chłodni śledczy znaleźli sześćdziesiąt jeden porcji, które przygotowałem.
Daty obejmowały prawie trzy miesiące.
Niektóre były nadal zapieczętowane moimi pieczęciami. Inne zostały przesypane do dużych worków, a następnie wyrzucone.
Thomas przewoził posiłki do fabryki, aby nikt nie znalazł ich w rodzinnych śmieciach.
Potem zostawiał matce niewielką ilość przetworzonej żywności, niewystarczającą do utrzymania wagi, ale wystarczającą, by uniknąć nagłego wypadku.
Claire monitorowała jej postępy za pomocą wagi medycznej zainstalowanej w domu.
Nie tylko sfabrykowali dowody mojego zaniedbania.
Stworzyli dokładnie takie warunki, które chcieli wykorzystać.
Niezależna ocena Jeanne odbyła się w środę. Claire próbowała pozostać w pokoju, ale lekarz nalegał na prywatną rozmowę bez obecności rodziny.
Jeanne miała trudności z mówieniem, ale rozumiała pytania, rozpoznawała cyfry i doskonale potrafiła wyjaśnić odmowę sprzedaży firmy za pomocą tabletu z alfabetem.
Nie była niezdolna do mówienia.
Była osłabiona.
To nie było to samo.
Lekarz stwierdził, że Jeanne zachowała sprawność umysłową i że nie można podjąć żadnych działań wyłącznie na podstawie jej afazji.
Thomas mimo to utrzymał się na czwartkowym spotkaniu. Zamierzał przekonać pozostałych akcjonariuszy, że niezależny raport został sporządzony pod moim wpływem.
Z sali konferencyjnej Valette Cannery widać było warsztat, w którym słoiki wciąż przesuwały się po liniach produkcyjnych.
Thomas usiadł na miejscu swojej matki.
Claire położyła przed nim teczkę z ofertą sprzedaży.
Kilku przedstawicieli funduszu inwestycyjnego już czekało.
„Nasza matka nie jest w stanie uczestniczyć w obradach” – oznajmił Thomas. „Z uwagi na klauzulę o niezdolności do pracy skorzystam dziś z jej prawa głosu”.
„Nie skorzystasz z żadnego prawa głosu” – odpowiedział elektroniczny głos.
Wszystkie oczy zwróciły się na ekran ścienny.
Jeanne pojawiła się na żywo z oddzielnego biura, w towarzystwie swojego prawnika i lekarza, który ją badał. Za pomocą tabletu zamieniała wpisywane zdania na syntezator mowy.
„Jestem powolna” – kontynuowało urządzenie. „Nie jestem nieobecna”.
Thomas wstał.
„Mamo, Élodie tobą manipuluje”.
Jeanne napisała kilka słów.
„Élodie mnie nakarmiła. Wyrzuciłeś jej posiłki”.
Na ekranie pojawiły się zdjęcia sześćdziesięciu jeden porcji znalezionych w magazynie.