„Ona jest taka żałosna” – napisała Tiffany, a potem dołączyła płaczącą emotkę. „Ona naprawdę myśli, że pracujesz po godzinach. Ile jeszcze czasu minie, zanim pieniądze starego wpłyną na konto?”
Odpowiedź Marka zmroziła mi krew w żyłach. Już niedługo, kochanie. Jak tylko podpisze w poniedziałek, ja złożę papiery we wtorek. Kupię ci ten pięciokaratowy kamień, którego chciałeś, z podpisem jej ojca. Nie zostanie jej ani grosza na prawnika.
Ścisnęło mnie w piersi, fizyczny ból rozchodził się od żeber. Nie planował mnie po prostu zostawić; planował zostawić mnie w nędzy, wykorzystując dorobek życia mojego ojca, by sfinansować jego nowe życie z dwudziestoczteroletnią materialistką.
Nie krzyczałam. Nie roztrzaskałam iPada o mahoniowe biurko, choć pragnienie wibrowało mi w dłoniach. Po prostu zamknęłam klapkę, wzięłam telefon i wybrałam numer, który znałam na pamięć.
„Elias?” – wyszeptałam, a mój głos brzmiał…