Przekazał dowody jedynej osobie, która została przeszkolona, by wykorzystać je przeciwko niemu.
CZĘŚĆ 2
Do południa Daniel publikował zdjęcia z prywatnego katamaranu. Vanessa nosiła bransoletkę, o której kiedyś mi powiedział, że ją zgubił.
Podpis brzmiał: „Wreszcie żyję dla siebie”.
Zapisałam każde zdjęcie z datą.
Następnie zadzwoniłam do Mary Chen, adwokatki rozwodowej, która kiedyś zatrudniła mnie jako biegłego sądowego. Przyjechała do szpitala w garniturze, gotowa do walki.
„Sfałszował twój podpis, opróżnił zabezpieczone konto rodzinne i wykorzystał firmowe pieniądze na romantyczną podróż” – powiedziała. „Czy naruszył też twój majątek osobisty?”
„Chyba tak”.
Podałam jej laptopa.
Razem odkryliśmy osiemnaście miesięcy przelewów z moich tantiem do Northstar Advisory, firmy-wydmuszki zarejestrowanej na brata Vanessy. Daniel ukradł kolejne 112 000 dolarów, zakładając, że ciąża mnie rozproszyła i nie zwróciłam na to uwagi.
Mara spojrzała na mnie i powiedziała: „Wybrał niewłaściwą kobietę”.
„Nie” – odpowiedziałam. „Ożenił się z niewłaściwą kobietą”.
Postępowaliśmy ostrożnie.
Najpierw Mara złożyła wniosek o zamrożenie majątku małżeńskiego i wstrzymanie dalszych przelewów. Następnie skontaktowała się z działem ds. oszustw banku i zgłosiła sfałszowany podpis. Ponieważ opłaty za pobyt na Hawajach wciąż były w toku, a konto służyło celom medycznym, bank zamroził karty Daniela na czas śledztwa.
Nie odwołałam jego lotów osobiście. Byłoby to małostkowe i potencjalnie niezgodne z prawem.
Zamiast tego Mara powiadomiła pracodawcę Daniela, że fundusze firmy najwyraźniej zostały wykorzystane na podróże służbowe. Firma anulowała autoryzację hotelową i loty powrotne, aby zapobiec dalszym nieautoryzowanym wydatkom.
O 14:17 zadzwonił Daniel.
„Co zrobiłeś?” – warknął.
Lily spała tuląc mnie do piersi.
„Zgłosiłam oszustwo” – powiedziałam.
„Moja karta została odrzucona na oczach wszystkich”.
„To poproś Vanessę o zapłatę”.
Cisza.
„Jej karty też nie działają”.
Oczywiście, że nie. Na jej konta wpłynęły pieniądze powiązane z Northstar, a bank je również oznaczył.
Daniel zniżył głos. „Napraw to, Claire”.
„Opróżniłaś fundusz awaryjny naszego noworodka, kiedy dochodziłam do siebie po operacji”.
„Miałam go oddać”.
„Za co?” – zapytałam. „Za te pieniądze, które ukradłaś z moich tantiem?”
Ocean za nim nagle zabrzmiał bardzo cicho.
Wtedy Vanessa chwyciła telefon.
„Nikomu nie zazdrościsz” – syknęła. „Daniel powiedział, że twoje oprogramowanie prawie nic nie robi”.
Uśmiechnąłem się.
Nie miała pojęcia, że moje oprogramowanie właśnie uzyskało licencję od krajowej sieci szpitalnej. Pierwsza rata – 460 000 dolarów – miała być zapłacona w następnym miesiącu w oddzielnym funduszu powierniczym, którego Daniel nie mógł ruszyć.
„Ciesz się apartamentem” – powiedziałem. „Ochrona firmy sprawdza, kto za to zapłacił”.
Głos jej się załamał. „Co?”
Zakończyłem rozmowę.