Widziałam, jak stewardesa odwraca się do kobieta, mając nadzieję, że rozwiąże nasz okropny problem.
„Proszę pani, muszę prosić, żeby pani podeszła bliżej okna, żebyśmy mogły wejść na pokład” – poprosiła Cheryl, podczas gdy ja i babcia patrzyłyśmy.
„Nie obarczaj mnie odpowiedzialnością za to, że jakaś staruszka postanowiła podróżować!” – warknęła kobieta.
Pasażerowie odwrócili się i gapili. Słysząc jej okrutne słowa, głośno sapnęłam, ściskając dłoń babci jeszcze mocniej w szoku.
„Żądam, żeby natychmiast przeprosiła pani moją babcię!” – krzyknęłam w odpowiedzi, w końcu zdejmując rękawiczki.
„Muszę prosić, żeby pani podeszła bliżej okna”.
„Nie powiedziałam nic złego, więc nikogo nie przeproszę” – prychnęła.
Widziałam, jak babcia Rose drgnęła, a moje serce pękło z żalu za moją słodką, delikatną babcią.
„Nigdy w życiu nie spotkałam nikogo tak nieszczęśliwego” – powiedziałam do wrednej kobiety.
„Nie obchodzi mnie, co pani o mnie myśli, więc niech pani po prostu odjedzie”.
Poczułam, jak drżą mi ręce, gdy z trudem panowałam nad sobą.
„Ja Nie powiedziała nic złego”.
„Moja babcia ma poważne zapalenie stawów, więc nie może tak siedzieć” – błagałam Cheryl.
„Rozumiem pani frustrację, proszę pani, ale nie mam wolnych miejsc w naszym samolocie. „Wszystko jest zarezerwowane” – powiedziała stewardesa, zerkając na listę pasażerów przypiętą do jej ręki. „Tiffany, proszę, podejdź do okna”.
Odrzuciłam to imię jak przekleństwo, gdy Cheryl próbowała po raz kolejny, ale bezskutecznie.
„Rozumiem twoją frustrację”.
„Czy mogłabyś zamienić się ze mną miejscami w rzędzie 30, żebym mogła usiąść obok babci?” – zapytałam mężczyznę w średnim wieku siedzącego przy przejściu.
„Nie chcę się w to mieszać, więc byłbym wdzięczny, gdybyś zostawiła mnie w spokoju” – mruknął.
Pokręciłam głową z obrzydzeniem na jego całkowity brak współczucia dla nas.
„Dam sobie radę, Rebecco” – powiedziała mi babcia Rose.
„Czy mogłabyś zamienić się ze mną miejscami w rzędzie 30?”
Wytężyłam wzrok, żeby spojrzeć na swoje miejsce i zdałam sobie sprawę, że babcia i mężczyzna w średnim wieku nie byliby z tego zadowoleni.
Miałam tam własną walkę. Miałam zostać wciśnięta między Matka i jej noworodek, który już płakał, oraz krzepki mężczyzna, który zajmował zdecydowanie za dużo miejsca.
Wspaniale.
„Myślę, że ta niegrzeczna pani potrzebuje po prostu wielkiego uścisku” – zażartowała cicho babcia.
Ja też miałam tam swoją walkę.
Zdobyłam się na słaby uśmiech, podziwiając, jak udało jej się zachować poczucie humoru i opanowanie.
„Myślę, że potrzebuje lekcji podstawowej ludzkiej przyzwoitości” – mruknęłam.
„Nie chcę, żebyś się o mnie martwiła, kochanie” – wyszeptała babcia Rose.
Uścisnęłam jej dłoń, marząc o tym, żeby móc zmienić nasze okropne miejsca.
„Przetrwałam 86 lat przeszkód, więc przetrwam jednego zrzędliwego podróżnika” – przypomniała mi.
Zdobyłam się na słaby uśmiech.
Właśnie wtedy Tiffany prychnęła i wsunęła rękę do kieszeni, jeszcze bardziej ograniczając miejsce.
Oczy babci Rose rozszerzyły się lekko, gdy oparła się na lasce w przejściu obok Cheryl.
„Przyniosę twojej babci dodatkową poduszkę, jak tylko wystartujemy” – obiecała Cheryl, gdy jej podziękowałam.
„Doceniam twoją pomoc, Cheryl, ale nadal nienawidzę tego układu”.
Oczy babci Rose lekko się rozszerzyły.
Ustabilizowałam łokieć babci, gdy odwróciła się w stronę rzędu siedzeń, układając laskę wzdłuż okna, plecami do przejścia. Ostrożnie wsunęła się bokiem w skrawek poduszki, z pobielałymi palcami na lasce, i skinęła mi lekko głową.
Ramię babci wtulone było w Tiffany, klamra wbiła się w jej udo, a dłonie drżały wokół laski.
Mężczyzna w średnim wieku próbował się poprawić, ale utknął w miejscu.
Ona ostrożnie przesunęła się bokiem.
„Ona nie może tak siedzieć przez trzy godziny” – powtórzyłam. Bardziej do siebie.
Kobieta się roześmiała. „Jest stara. I tak niedługo umrze.”