Julien zszedł do recepcji.
„Chcę rozmawiać z kierownikiem”.
Thomas zachował spokój.
„Pan Lenoir jest na spotkaniu”.
„Czy wie pan, kim jestem?”
„Tak, panie Vasseur”.
„W takim razie proszę odblokować moją kartę”.
„Nie mam uprawnień do karty zawieszonej przez pana pracodawcę”.
Podszedł Marc Derval.
„Panie Vasseur, w prywatnym pokoju czeka na pana telefon od kierownictwa NexaCom”.
Julien spojrzał triumfalnie na Chloé.
„Widzi pan? To ma związek z przejęciem”.
W salonie czekała na niego Salomé.
„Planowany powrót do Paryża jest dziś wieczorem na pokładzie jednego z samolotów grupy”.
„Prywatnym odrzutowcem?”
„Tak. W Le Bourget będzie pan musiał odpowiedzieć na kilka pytań”.
Cały jego strach zniknął. Skoro kierownictwo zapewniło mu odrzutowiec, nie czuł się zagrożony. Został wybrany.
„Wiedziałem, że moje wyniki zostały zauważone”.
Salomé nie poprawił swojej interpretacji.
Kiedy znalazł Chloé, objął ją w talii.
„Wylatujemy prywatnym odrzutowcem”.
Natychmiast zapomniała o zablokowanej karcie.
„Założę białą sukienkę. Zrobimy kilka zdjęć na płycie lotniska”.
O 19:00 lotnisko Cannes-Mandelieu skąpane było w różowym świetle. Falcon czekał. Julien wysiadł z czarnej limuzyny, z okularami przeciwsłonecznymi na nosie. Chloé filmowała każdą sekundę.
„Niektórzy ludzie jeżdżą pociągiem” – mruknęła do ekranu. „Inni urodzili się, by podróżować inaczej”.
Wsiedli. Julien zajął miejsce na głównym siedzeniu.
Podeszła stewardesa.
„Czekamy na właściciela samolotu przed odlotem”.
Przy schodach zatrzymał się ciemny samochód. Marc wysiadł pierwszy. Potem pojawiła się Élise, ubrana w kostium w kolorze kości słoniowej. Obsługa naziemna wyprostowała się, a kapitan podszedł, by ją powitać.
Chloé wyjrzała przez okno.
„Kim jest ta kobieta?”
Julien powoli wstał.
„Ktoś ważny”.
Drzwi się otworzyły. Élise weszła, zdjęła okulary i podała torbę stewardesie.
„Dziękuję, Claire. Wystartujemy, jak tylko te dwie pasażerki wysiądą z samolotu”.
Telefon Chloé wypadł jej z ręki.
„Elise?” – szepnął Julien.
Spojrzała na niego.
„Siedzisz na moim miejscu”.
„O czym ty mówisz?”
„Ten samolot należy do Beaumont Aviation. Jak Grand Hotel Beaumont. Jak NexaCom”.
Julien zaśmiał się panicznie.
„To absurd”.
Elise położyła przed nim akty własności i rejestry akcjonariuszy.
„Moja rodzina nigdy nie była zrujnowana. Po kryzysie w 2008 roku przestali obnosić się ze swoim bogactwem. Sprzedawali to, co się błyszczało, i kupowali to, co przynosiło zyski”.
Przerzucał strony, drżącymi rękami.
„Skłamałeś”.
„Ukryłam przed tobą swój majątek. Ty ukryłeś kochankę, nieuczciwe wydatki i pogardę, jaką do mnie czułeś. Nie kłamaliśmy z tych samych powodów”.
Chloé cofnęła się.
„Julien powiedział mi, że jesteście w separacji”.
„To dlaczego nazwałaś mnie „biedną żoną” przed całym lobby?”
Chloé nie odpowiedziała.
Julien podszedł bliżej.
„Popełniłam błąd. Ale jesteśmy małżeństwem. Możemy to naprawić.”
„Nie.”
„Nie możesz zniszczyć mi kariery, bo jesteś zraniony.”
„Twoja kariera jest pod lupą, bo wykorzystałaś 38 760 euro należące do twojej firmy na sfinansowanie romansu.”
„Zwrócę ci je.”
„Audyt zdecyduje.”
Élise zdjęła obrączkę i położyła ją obok banknotu 5 euro.
„Pozew rozwodowy został złożony dziś rano.”
Julien wpatrywał się w banknot.
„Zachowałeś to?”