Założyciel Sterling Global Industries.
Miliarder.
I jedyna osoba, której Garrett kiedykolwiek się naprawdę bał.
Ojciec spojrzał na moją zapłakaną twarz.
Potem na Garretta.
Potem na świecący telefon wciąż leżący na podłodze.
Nie zadał ani jednego pytania.
Nie musiał.
Garrett instynktownie się cofnął.
Bo smutek, który wypełniał szpital, należał do mnie.
Ale konsekwencje właśnie nadeszły.
CZĘŚĆ 2
Nie mówiąc ani słowa, ojciec schylił się, podniósł telefon Garretta i przeczytał wiadomość, która wciąż świeciła na ekranie.
Powoli mu go oddał.
„Dam ci jedną szansę” – powiedział spokojnie. „Powiedz mojej córce prawdę”.
Garrett przełknął ślinę.
„To nie miało się tak wydarzyć”.
Mój ojciec nawet nie mrugnął.
„Nie o to pytano”.
Garrett spojrzał na mnie.
„Popełniłem błędy” – wyszeptał. „Melissa… to nic poważnego”.
Wpatrywałam się w niego z niedowierzaniem.
„Nasz syn odszedł” – powiedziałam. „A ty boisz się nazwać swój romans błędem?”
Znów wyciągnął do mnie rękę.
„Kochałam Ethana”.
„Porzuciłaś go”.
W korytarzu zapadła cisza.
Nawet pielęgniarki unikały przerywania.
Ojciec delikatnie położył mi dłoń na ramieniu.
„Claire” – powiedział cicho – „nie musisz już z nim rozmawiać”.
Twarz Garretta się ściągnęła.
„Proszę, nie rób tego”.
„Już dziś straciłem syna” – odpowiedziałem. „Nie stracę też siebie”.
Ochroniarz cicho podszedł, słysząc podniesione głosy.
Garrett spróbował jeszcze raz.
„Mogę to naprawić”.
Mój ojciec w końcu spojrzał mu prosto w oczy.
„Nie”.
Jedno słowo.
Zimno.
Zdecydowanie.
„Śmierci nie da się naprawić”.
Garrett opadł.
Po raz pierwszy od przybycia nie miał już żadnego wytłumaczenia.
Żadnych wymówek.
N
kłamstw.
Tylko cisza.
Następnego ranka mój ojciec wszystko zorganizował.
Pogrzeb.
Załatwienie formalności.