Wyszedłem na korytarz i wybrałem numer sekretariatu. Zapytałem o dyrektora, pana Greena. Kiedy wyjaśniłem, nie poganiał mnie.
Kiedy wróciłem do jej pokoju, wciąż trzymała zdjęcie przy piersi.
„A co, jeśli wszyscy będą się gapić?”
„Co powiedział?” wyszeptała.
„Powiedział, że tak”.
„Hej” – powiedziałem cicho.
Zaśmiała się krótko, przeplatając szloch. „A co, jeśli wszyscy będą się gapić?”
Usiadłem obok niej i wziąłem ją za rękę.
„Wtedy będą się gapić. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby to był piękny wieczór”.
Następnego wieczoru uklęknęłam na podłodze w sypialni i wygładziłam rąbek sukienki Nory na jej kolanach.
Skinęła głową i otarła twarz. Potem, niemal nieśmiało, powiedziała: „Mogę powiedzieć Jude’owi?”.
Spojrzałam na nią. „Ten środowy chłopak?”.
Uśmiechnęła się lekko. „To nie jest chłopak. To po prostu… Jude”.
„Tak” – powiedziałam. „Możesz powiedzieć Jude’owi”.
Następnego wieczoru uklęknęłam na podłodze w sypialni i wygładziłam rąbek sukienki Nory na jej kolanach. Nie była to dokładnie ta ze zdjęcia, ale wystarczająco podobna, żeby wywołać uśmiech na jej twarzy. Delikatny błękit, delikatny połysk w talii, blada rurka tlenowa przylegająca do jej skóry.
W samochodzie nuciła coś do radia i stukała palcami o kolano.
„Wyglądam dobrze?” – zapytała.
Zapięłam jej bransoletkę i usiadłam na piętach. „Wyglądasz pięknie”.
Stała nieruchomo, podczas gdy sprawdzałem butlę, zapasową kaniulę i małą saszetkę z lekami przypiętą pod jej krzesłem.
„Na wypadek, gdybyś się zmęczyła” – powiedziałem.
„Wiem”.
„Na wypadek, gdyby ktoś cię niepokoił…”
„Mamo”. Uśmiechnęła się. „Wiem”.
Kiedy wjechaliśmy do środka, wszystkie głowy się odwróciły.
W samochodzie nuciła coś do radia i stukała palcami w kolano.
„Wciąż nie mogę uwierzyć, że pan Green się zgodził”.
„Wydawał się zadowolony, że zapytałeś”.
Wyjrzała przez okno. „Chcę pamiętać coś normalnego”.
Na koszach do koszykówki zwisały białe lampki. Papierowe gwiazdki unosiły się na suficie. Muzyka dudniła przez drzwi, ciszej z zewnątrz, niczym bicie serca.
Zaparkowałem blisko wejścia, wyjąłem wózek inwalidzki z bagażnika, pomogłem Norze wsiąść i zamocowałem butlę z tlenem.
DJ zmienił piosenki, sala się poruszyła i nagle znaleźliśmy się w samym środku zbyt wielu spojrzeń.
Kiedy weszliśmy do środka, głowy się odwróciły.
To stało się szybko, jak to często bywa w złych chwilach. Przerwa w rozmowie. Drugie spojrzenie. Potem w małych kręgach wokół tła do zdjęć i stołu z napojami zaczęły się szeptać.
Zobaczyłem Brittany w pobliżu grupki dziewczyn w satynowych sukienkach. Przez pół sekundy na jej twarzy malowało się poczucie winy. Potem jedna z dziewczyn pochyliła się ku niej i coś powiedziała, a Brittany pierwsza odwróciła wzrok.
Nora uniosła brodę.
Nora przysunęła się trochę bliżej krawędzi i patrzyła wzrokiem, którego nigdy nie zapomnę.
Opiekun przy ścianie uśmiechnął się do nas i zaczął podchodzić, prawdopodobnie żeby pomóc nam znaleźć cichsze miejsce, ale DJ zmienił piosenki, sala się poruszyła i nagle znaleźliśmy się w samym środku zbyt wielu spojrzeń.
„Chcesz ponczu?” zapytałem.
„Nic mi nie jest”.
Rozpoczęła się wolna piosenka. Pary ruszyły w stronę parkietu w jednym, delikatnym podmuchu perfum, butonierek i wypolerowanych butów. Nora podtoczyła się nieco bliżej krawędzi i patrzyła wzrokiem, którego nigdy nie zapomnę.
t. Nie do końca zazdrość. Coś łagodniejszego. Żal za wersją dziewczęcości, która toczyła się dalej bez niej.
Zatrzymał się przed Norą i uśmiechnął się najpierw do niej, nie do mnie.
„Śliczny” – powiedziała.