Carol patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę, a w jej oczach przemknęło coś, czego nie mogłem do końca odczytać. Potem skinęła głową i wyciągnęła rękę do mnie.
Serce mi pękało za każdym razem, gdy patrzyłem, jak słabnie po każdej rundzie chemioterapii.
Tej nocy, kiedy zasnęła, zauważyłem, że wsunęła kolejny złożony list na koniec swojego pamiętnika.
Serce mi pękało za każdym razem, gdy na nią patrzyłem.
***
Dwa dni przed balem maturalnym kolejna runda chemioterapii sprawiła, że Carol poczuła się jeszcze gorzej.
Trzęsącymi się rękami odwiozłem ją do szpitala, a ona oparła policzek o chłodną szybę. Niewiele mówiła; Nie musiała.
Moją córkę przyjęto na noc, potem na następną, a potem na czas nieokreślony.
„Nie dam rady, mamo?” wyszeptała Carol z łóżka.
Usiadłam obok niej i odgarnęłam jej cienkie włosy z czoła.
„Będziesz na wielu balach maturalnych, kochanie. To tylko opóźnienie”.
Odwróciła twarz do ściany.
Odwiozłam ją z powrotem do szpitala.
Reklama
***
Następnego wieczoru płuczłam kubek Carol z wodą przy małej umywalce w jej pokoju, gdy w drzwiach pojawiła się pielęgniarka Jenny z dziwnym wyrazem twarzy.
„Lindo, kochanie” – powiedziała. „Możesz wyjść na chwilę na korytarz? Tylko na chwilę”.
Wytarłam ręce i poszłam za nią, zakładając, że to papierkowa robota albo coś gorszego.
Przeszłam przez drzwi i zamarłam.
„Możesz wyjść na chwilę na korytarz?”
Reklama
Korytarz był pełen nastolatków!
Chłopcy w wypożyczonych garniturach z przekrzywionymi krawatami. Dziewczyny w długich sukienkach, spod których wystawały trampki.
Trzymali w rękach pudełka po pizzy, aluminiowe tacki, stos plastikowych kubków i balony foliowe w delikatnym różu i srebrze. Jedna z dziewczyn, Megan, ściskała dzbanek lemoniady przy piersi, jakby to była jakaś świętość.
Mały głośnik Bluetooth zwisał z nadgarstka Daryl.
„Pani Lindo” – powiedziała Megan, robiąc krok naprzód. „Rozmawialiśmy z dr Patel. Powiedziała, że to w porządku. Chcieliśmy zorganizować bal maturalny dla Carol”.
Zakryłam usta. Nie mogłam mówić!
Korytarz był pełen nastolatków!
Reklama
„Wy to wszystko zrobiliście?” – w końcu udało mi się.
„Od tygodni” – powiedział cicho Daryl. „Planowaliśmy to od tygodni”.
Próbowałam im podziękować, ale głos mi się załamał. Jenny ścisnęła mnie za ramię i gestem wskazała im drzwi Carol.
„G
no dalej, kochani. Ona nie ma pojęcia.”
Poszłam za nimi.