Ciepły.
Najedzony.
Szczęśliwy.
Głaskałam jego miękkie futerko i myślałam o tym poranku, kiedy usłyszałam ciche miauczenie pod starymi deskami.
Gdybym tylko wyszła do ogrodu trochę później…
Gdybym go nie zauważyła…
Gdybym po prostu przeszła obok niego…
Nie byłoby go tu dzisiaj.
Kociak uniósł głowę, spojrzał na mnie i zaczął cicho mruczeć.
Potem położył łapkę na mojej dłoni.
Wyglądało to tak, jakby chciał powiedzieć coś bardzo prostego, coś, czego nie da się wyrazić słowami:
„Dziękuję, że mnie zauważyłeś, kiedy cały świat udawał, że nie istnieję”.