Ana poczuła ucisk w żołądku. Zacisnęła usta, żeby nie dać upustu całej wściekłości, którą czuła.
Godzinę później Elena odebrała telefon z informacją, że jej córka jest na ostrym dyżurze. Przybiegła pospiesznie, z twarzą wykrzywioną szokiem, kompletnie zdezorientowana. Weszła do gabinetu lekarskiego, niemal bez tchu.
„Marta! Co się stało? Zwymiotowałaś?” zaczęła.
Ale zamarła, widząc inspektora, lekarza i obraz z USG wciąż zamrożony na ekranie.
„Mamo…” szlochała Marta. „Przepraszam”.
Głos Eleny drżał.
„Kto ci to zrobił?” zapytała.
Albo, choć w głębi duszy już obawiała się odpowiedzi.
W zapadniętej ciszy dało się usłyszeć pikanie kardiomonitora. W końcu Marta wyszeptała:
„Diego”.
Elena cofnęła się o krok, jakby dostała cios w pierś.
„Nie… nie, nie on…” wyszeptała. „On nigdy by…”
Ale kiedy spojrzała na drżące dłonie córki, jej twarz zalaną łzami, jej zaprzeczenie legło w gruzach. Zakryła usta dłonią, a łzy zaczęły płynąć.
„Boże… moje dziecko…”
Inspektor Javier mówił spokojnie.
„Pani López, będziemy potrzebować pani współpracy. Na razie Marta będzie pod ochroną. Jutro złożymy formalne zeznania w obecności psychologa dziecięcego. Naszym celem jest ją chronić”.
Tej nocy Martę przeniesiono na oddział pediatryczny, do cichego i bezpiecznego pokoju, z dala od zgiełku izby przyjęć. Przed wyjściem odwiedziła ją dr Ana. Niosła ze sobą małego pluszowego żółwia, kupionego w sklepiku szpitalnym.
„Przyniosłam go dla ciebie, na wypadek gdyby dotrzymał ci towarzystwa” – powiedziała, kładąc go na stoliku nocnym. „Nie jesteś sama, dobrze?”
Marta spojrzała na niego, ocierając łzy grzbietem dłoni.
Na parkingu Elena stała obok inspektora. Jej głos się łamał, ale w jej oczach pojawiła się nowa determinacja.
„Zrób, co musisz” – powiedziała. „Ale nie pozwól mu się do niej więcej zbliżyć”.
Następnego ranka kilku funkcjonariuszy przybyło do mieszkania, w którym Diego dzielił pokój z innymi studentami. Kiedy otworzył drzwi i zobaczył ich legitymacje policyjne, jego pewny siebie uśmiech natychmiast zniknął.
„Diego Pérez” – powiedział jeden z funkcjonariuszy – „jesteś aresztowany”.
Kliknij przycisk poniżej, aby przeczytać kolejną część historii. ⏬⏬
Po raz pierwszy zaniemówiła.