Nagle hałas w sali urazowej ucichł. Rozległ się ciężki huk, gdy coś uderzyło o linoleum.
„O mój Boże” – wyszeptała pielęgniarka, a w jej głosie słychać było szok.
Zmusiłam się do otwarcia oczu, jasne światło chirurgiczne oślepiło mnie na chwilę.
Pielęgniarka Jenkins stała przy moim łóżku, trzymając moją oliwkowozieloną kurtkę. Zawartość ukrytych zamków rozsypała się na sterylnej podłodze. Mój dowód wojskowy. Odręczna notatka na kremowym papierze. Zaklejona koperta bankowa. I pilny pakiet medyczny, z czerwonym ostrzeżeniem wyraźnie na tle białego linoleum.
Dr Hayes wziął do ręki raport medyczny, jego wzrok przesunął się po pierwszej stronie. Jego wyraz twarzy natychmiast pociemniał, a w jego spojrzeniu narastała burza.
„Włączyć radiologię!” warknął.
Głos grzmiał z autorytetem. „Natychmiast wezwij chirurgię naczyniową!”
Eleanor zamrugała, a jej irytacja po raz pierwszy zniknęła, zastąpiona błyskiem konsternacji. „Co to jest?”
Dr Hayes zignorował ją na bardzo satysfakcjonującą sekundę, skupiając się na pilnych sprawach. Następnie spojrzał na moją matkę zimnym i nieprzejednanym wzrokiem. „To raport z pracowni obrazowania. Pani córka trzy godziny temu otrzymała skierowanie na ostry dyżur z powodu aktywnego krwawienia wewnętrznego i podejrzenia tętniaka tętnicy śledzionowej”.
W sali zapadła głucha cisza. Jedynym dźwiękiem było gorączkowe, nieregularne pikanie mojego kardiomonitora, dobitne przypomnienie o moim niepewnym stanie.