„Mamo, nie pytaj mnie teraz”.
„Pytam cię teraz”.
Julian z trudem przełknął ślinę. Jego oczy były zaczerwienione, pełne wściekłości i wstydu.
„Musiała zapłacić”.
Teresa czuła, jakby świat się jej wymykał.
„Za co zapłacić?”
Julian spojrzał w stronę drzwi, przez które zabrano Sofię, jego żonę z niecałymi 12 godzinami małżeństwa, i powiedział chłodno, jakiego Teresa nigdy od niego nie słyszała:
„Co zrobiła Camili”.
W tej chwili Teresa zrozumiała, że ślub jej syna nie był świętem. To była pułapka zastawiona kwiatami, muzyką i błogosławieństwami.
A najgorsze dopiero miało nadejść.
CZĘŚĆ 2
Nikt nie spał tego ranka.
Dom, który zaledwie kilka godzin wcześniej wypełniały mariachi, uściski i wznoszone kielichy, zamienił się w grobowiec. Stoły wciąż stały nakryte w ogrodzie. Tabliczka z imionami Juliana i Sofíi wisiała krzywo przy wejściu. W salonie Teresa wpatrywała się w zdjęcie nowożeńców uśmiechających się przed ołtarzem i czuła, że obraz należy do innego życia.
O 4:17 rano otworzyły się drzwi do pokoju gościnnego.
Sofía pojawiła się bez welonu, z rozmazanym makijażem i wciąż w sukni. Podeszła do Teresy i zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, uklękła u jej stóp.
„Wybacz mi”.
Teresa była zaskoczona.
„Wybaczyć ci za co, moja droga? Wstawaj”.
Sofía pokręciła głową.
„Bo wiedziałam, że Julián kochał inną kobietę. Ale nie wiedziałam.
Wiedziałam, że poślubił mnie, żeby mnie ukarać.
Teresa pomogła jej usiąść w kuchni. Drżącymi rękami nalała sobie wody.
„Opowiedz mi wszystko”.
Sofia wzięła głęboki oddech.
„Kiedy weszliśmy do pokoju, zachowywał się dziwnie. Na początku rozmawiał ze mną miło, zapytał, czy chcę wody i zamknął drzwi. Ale potem się zmienił. Spojrzał na mnie jak na wroga. Powiedział mi, że tej nocy w końcu zrozumiem, co to znaczy zniszczyć komuś życie”.
Teresa zamknęła oczy.
„Dotknął cię? Zrobił ci krzywdę?”
„Nie. Ale przyparł mnie do ściany. Rozmawiał ze mną o Camili. Powiedział, że zrujnowałam mu życie, że przeze mnie straciła pracę, rodzinę i jego. Nic nie rozumiałam. Kiedy próbowałam mu wytłumaczyć, uderzył pięścią w ścianę obok mnie. Wtedy krzyknęłam”.
Teresa poczuła mieszaninę ulgi i przerażenia. Najgorsze się nie wydarzyło, ale to, co się stało, wystarczyło, by rozbić każde małżeństwo.
Zostawiła Sofię odpoczywającą i poszła do pokoju Juliana. Znalazła go siedzącego na podłodze ze starym notatnikiem w rękach.
„Teraz będziesz gadał” – powiedziała Teresa. „I nie będziesz mnie okłamywał”.
Julian otworzył notatnik.
„Trzy lata temu miałem poślubić Camilę”.
Teresa wiedziała. Camila była grzeczną, cichą dziewczyną o smutnych oczach. Pewnego dnia zniknęła z życia Juliana bez wyjaśnienia.
„Zostawiła mnie, bo ktoś wysłał jej zdjęcia z żonatym mężczyzną do żony tego mężczyzny. Została zwolniona z pracy. Rodzina ją odrzuciła. Myślałam, że mnie zdradziła. Potem znalazłam ten pamiętnik. Camila napisała, że to Sofia, jej najlepsza przyjaciółka, wysłała te zdjęcia”.
Teresa poczuła ukłucie w piersi.
„I dlatego szukałeś Sofii?”
Julian spuścił wzrok.
„Rozpoznałem ją, kiedy weszła do domu. Na początku chciałem się z nią skonfrontować”. Potem pomyślałem, że jeśli się w niej zakocham, będę mógł sprawić, że będzie cierpieć tak jak ja cierpiałem. Ale to wymknęło się spod kontroli. Była dla mnie dobra. Dobra dla ciebie. Wszyscy ją kochali.
„Mimo to, ożeniłeś się”.
„Tak”.
Odpowiedź była tak cicha, że prawie niesłyszalna.
Teresa wzięła od niego notes.