Camille weszła.
Françoise zamknęła furtkę.
Potem pojawiła się druga sekwencja.
**Środa, 3:08 rano.**
Ta sama furtka.
Ta sama kobieta.
Ta sama zdrada.
Tym razem Thomas pojawił się na końcu ogrodu, boso, z rozpiętą koszulą. Pocałował Camille w cieniu mojego domu.
Gdzieś upadła szklanka.
Ciotka z La Rochelle zakryła usta dłonią.
Lekarz Françoise wpatrywał się w podłogę.
Thomas podskoczył.
„Wyłącz to”.
Nie ruszyłam się.
Rozpoczął się trzeci film.
Camille się śmiała.
Thomas mówił do niej:
„Jeszcze tylko kilka tygodni. Potem znajdę sposób, żeby zmusić ją do sprzedaży domu”.
To zdanie było więcej niż
Szkody wyrządzone przez pocałunek.
Françoise, na nagraniu, odpowiedziała:
„Musi odejść sama. Jeśli poprosisz o rozwód zbyt wcześnie, nabierze podejrzeń”.
Ja, w ogrodzie, obserwowałam moją teściową.
Jej twarz nie była już granatowa i perłowa.
Była szara.
Camille już płakała.
Thomas podszedł do mnie.
„Inès, zwariowałaś”.
Powoli odwróciłam głowę.
„Nie. Ta szalona spała. Ta, która nie śpi, zachowała nagrania”.
Próbował mi wyrwać pilota.
Mój brat, Hugo, którego zaprosiłam bez słowa, wstał i wszedł do środka.
„Dotkniesz mojej siostry, a wyprowadzę cię”.
Thomas cofnął się.
Françoise próbowała odzyskać panowanie nad sobą.
„To prywatne sprawy”. Nikt tu nie zna całej historii.
Śmieję się.
Krótki śmiech.
„Dobrze. Opowiedzmy całą historię”.
Wyjęłam kopertę spod stołu z tortem.
„Camille zamieszkała ze mną po rozwodzie. Dałam jej pokój, pieniądze, ubrania i czas. Françoise poprosiła mnie, żebym jej pomogła, bo, cytuję: »porzucona kobieta potrzebuje innej«. Kiedy pracowałam, Camille spędzała całe dnie z Thomasem. Kiedy spałam, teściowa otwierała jej furtkę”.
Camille pokręciła głową.
„Inès, to nie tak”.
Spojrzałam na nią.
„Więc jak to było?”
Płakała coraz mocniej.
„Nie chciałam cię skrzywdzić”.
„Wybrałaś mi łóżko, dom i męża. Co chciałaś dla mnie zrobić? Zaskoczyć mnie?”
Kilku gości odwróciło wzrok.
Wstyd w końcu przesunął się na drugą stronę.
Thomas spróbował innego tonu. Łagodniejszego. Tego, którego używał, kiedy chciał mnie odzyskać.
„Inès, możemy porozmawiać na osobności. Jesteś zraniona, rozumiem. Ale upokarzanie mojej matki przed wszystkimi jest okrutne”.
Wpatrywałam się w niego.
„Okrutne jest wpuszczenie kochanki przez tylną furtkę, podczas gdy twoja żona śpi na górze. Okrutne jest pozwolenie matce nazywać mnie idiotą. Okrutne jest spiskowanie, żeby zmusić mnie do sprzedaży własnego domu”.
Usta mu opadły.
Nie spodziewał się, że to wiem.
Françoise położyła drżącą dłoń na stole.
„Ten dom nigdy nie był dla ciebie dobry, Thomasie. Uwięził cię w sukcesie Inès. Musiałeś odetchnąć”.
Odwróciłam się do niej.
„Więc nadałaś jej wygląd mojej najlepszej przyjaciółki?”
Nikt się nie odezwał.
Nawet ptaki zdawały się ucichnąć.
Wyjęłam drugą kopertę.
„Oto kopie nagrań. Są już u mojego prawnika. Oto też pozew rozwodowy. A oto dowód, że dom jest w całości mój, kupiony trzy lata przed ślubem, opłacony wyłącznie przeze mnie”.
Thomas zbladł.
„Widziałaś prawnika?”
„Myślałaś, że przygotowałam tylko przystawki?”
Hugo uśmiechnął się chłodno.
Camille opadła na krzesło.
„Inès, przepraszam”.
Słowo przeszło mi przez myśl, nie docierając do mnie.
Przepraszam.
Ludzie często to mówią, kiedy nie mogą już temu zaprzeczyć.
Nie wtedy, kiedy żałują.
Podeszłam do niej.