Na nagraniu widać, jak Patricia opuszcza piętro administracyjne poprzedniej nocy. Wkrótce potem Ignacio wszedł do jej biura. W tym czasie z komputera Patricii wysłano polecenie usunięcia plików od starych dostawców.
Patricia odwróciła się do niego.
„Używałeś mojego komputera?”
„Mogła zostawić otwartą sesję”.
„Zawsze ją blokuję”.
„Kopie zapasowe są chronione” – powiedział César. „Specjaliści ustalą, kto użył danych uwierzytelniających”.
Po raz pierwszy uśmiech Ignacia zniknął.
Alejandro zadzwonił do Veróniki Castillo.
Administrator wszedł blady i opowiedział, jak Laura zarejestrowała osobisty list dla Alejandra i jak godzinę później koperta pojawiła się na biurku Ignacia.
„Powiedziałeś: »To ja decyduję, co pan Cárdenas ma przeczytać«”.
„Kłamiesz” – odparł Ignacio.
Alejandro położył wydruk ze starego systemu pocztowego.
„List istniał. Był zaadresowany do mnie. Nigdy nie dotarł”.
Następnie pokazał wewnętrzną notatkę podpisaną przez Rogelio i datowaną na dzień przed dostarczeniem listu. Poproszono o zorganizowanie wyjazdu Laury.
„Planowali ją zwolnić, zanim jeszcze pojawiły się rzekome braki”.
Rogelio poruszył się na krześle.
Ignacio spojrzał na niego.
„Nie mów niczego, czego nie będziesz mógł podważyć”.
Rogelio uderzył pięścią w stół.
„Mówiłeś, że to nigdy nie opuści tego pokoju”.
W pokoju zapadła cisza.
„Nigdy nie wyjdzie?” zapytał Alejandro.
Rogelio wziął głęboki oddech.
„Zamienniki. Przyjadą tanie towary, a oni wystawią fakturę za coś innego. Ignacio powiedział, że to „optymalizacja”. Zgodziłem się. I tak, dostałem pieniądze”.
Ignacio wstał.
„Próbuje się ratować”.
„Wybrałeś dostawców!” krzyknął Rogelio.
Patricia wybuchnęła:
„A ty prosiłeś mnie o podział płatności, żeby nigdy nie dotarły do korporacji!”
Alejandro uniósł rękę.
„Dość”. Każdy z nich złoży zeznania osobno, z prawnikiem, jeśli zechce.
Mauricio otworzył kolejną teczkę.
„A remonty jeszcze przed nami”.
Rachunki wskazywały na gruntowny remont kilku pomieszczeń: mebli, podłóg, oświetlenia i łazienek. Zdjęcia wykazały, że wiele z tego, co zostało wystawione na fakturach, nigdy nie zostało wymienione.
Ten sam schemat pojawił się w przypadku wentylacji, konserwacji i zakupu sprzętu.
Ignacio milczał przez kilka sekund.
„Musimy porozmawiać na osobności”.
„Nie”.
„Jeśli to wyjdzie na jaw, pojawią się doniesienia prasowe, podejrzani dostawcy, wątpliwe kontrakty. Twoi partnerzy będą pytać, jak mogłeś tego nie widzieć przez lata”.
„Niech pytają”.
Ignacio pochylił się w jego stronę.
„Mogę zwrócić część pieniędzy i zrezygnować. Bez skandalu”.
Alejandro poczuł zimną wściekłość.
„Proponujesz zwrot części tego, co zostało skradzione, żebym resztę zatuszował?”
„Oferuję ochronę firmy”.
„Moja firma nie jest chroniona przez ukrywanie sprawcy kradzieży”.
Tego dnia dostęp Ignacio, Patricii i Rogelio został zablokowany na czas trwania śledztwa. Sprzęt i dokumenty zostały zabezpieczone.
Przed wyjściem Ignacio wypowiedział ostatnie zdanie:
„Pożałujecie, że uwierzyliście zgorzkniałej kucharce”.
Alejandro odpowiedział:
„Nie tylko jej uwierzyłem. Uwierzyłem dokumentom”.
Kontrola wciąż się rozrastała. Były dostawca potwierdził, że lata temu dostarczał produkty dobrej jakości, aż Ignacio zerwał umowę i przekazał zakupy pośrednikom.
Wtedy wyszło na jaw coś jeszcze poważniejszego: firma konserwacyjna pobierała zawyżone opłaty za naprawy, a część pieniędzy trafiła do firmy zarządzanej przez brata Ignacio.
Udokumentowane szkody przekroczyły 36 milionów pesos.
Alejandro przekazał wszystko zewnętrznym prawnikom.
„Nie chcę sfabrykowanych oskarżeń. Tylko weryfikowalne fakty, płatności, umowy, zapisy dostępu i kopie zapasowe”.
Tego samego popołudnia udał się do szpitala.
Laura Hernández siedziała przy oknie. Schudła. Jej lewa ręka nadal miała ograniczoną ruchomość i mówiła powoli.
Ximena była obok niej.
„Panie Cárdenas…”
„Nie przyszedłem tu, żeby pana o cokolwiek prosić”.
Alejandro podał jej dokument.
„Przeanalizowaliśmy rzekome ubytki. Nie znaleźliśmy żadnych dowodów na to, że kradł pan produkty. Wręcz przeciwnie, znaleźliśmy poważne nieprawidłowości w sposobie sporządzania tego pliku”.
Laura zacisnęła usta.
„Ignacio powiedział, że pan wiedział”.
„Nigdy nie otrzymałem pańskiego listu”.
Oczy Laury napełniły się łzami.
„Myślałam, że jest pan taki sam jak oni”.
„Rozumiem dlaczego”.
Laura wyjaśniła, że obiecali nie wnosić oskarżenia, jeśli złoży rezygnację po cichu. Gdyby nalegała na zdjęcia lub list, brakujące przedmioty przekształciłyby się w formalne oskarżenie.
Alejandro wskazał na dokument.
„Firma nie ma już wobec ciebie żadnych roszczeń”.