Santi przełknął ślinę, zebrał się na odwagę i podszedł do przyciemnianej szyby. Powoli opadł, wypuszczając strumień klimatyzowanego powietrza.
„Proszę pani… czy mogę umyć pani okna? 50 pesos wystarczy… szczerze mówiąc, moi trzej bracia nie jedli od dwóch dni” – błagał chłopiec drżącym głosem.
Mauricio prychnął pogardliwie. „Prowadź, kierowco. Nie pozwól tym brudasom porysować lakieru. Co za hańba, w tym mieście żyją tylko złodzieje”.
Ale Regina uniosła rękę i uciszyła go. Wysiadła z zaprojektowanego przez projektanta SUV-a.
i obcasach, ignorując klaksony i ciekawskie spojrzenia innych kierowców.
„Ile masz lat, dzieciaku?” – zapytała Regina stanowczym tonem, oceniając go wyrachowanym spojrzeniem, bez cienia litości.
„12, proszę pani. Przysięgam, że zostawimy jeepa w nieskazitelnej czystości” – odpowiedział Santi, szybko dając znak pozostałym trójkom dzieci, żeby podeszły z ich szmatami.
Regina przyjęła ofertę. Czwórka maluchów zaczęła pracować w całkowitej ciszy. Nie bawiły się, nie śmiały, miały skupienie dorosłego przyciśniętego do ściany.
Ale uwaga Reginy nie była skupiona na samochodzie. Była skupiona na małej dziewczynce, około 8 lat, która czyściła drzwi z niezwykłą starannością i czułością.
Kiedy skończyli, Santi podszedł z rękami ociekającymi czarną wodą. Regina wyjęła z torebki banknot 500 rupii, ale jej ręka zamarła w powietrzu.
Jej wzrok utkwił w prawym nadgarstku dziewczynki. Widniał tam bardzo szczególny znak: idealny sierp księżyca o czerwonawym kolorze.
Serce zimnej milionerki na sekundę zamarło. Powoli przykucnęła na rozgrzanym asfalcie, nie przejmując się, że niszczy swój nienaganny garnitur.
„Jak masz na imię, ślicznotko?” wyszeptała Regina całkowicie łamiącym się głosem, z oczami pełnymi łez.
Dziewczynka przestraszyła się i cofnęła o krok. Santi szybko przykrył go swoim ciałem. „Ma na imię Sofia. Jeśli nie chce pani dać nam pieniędzy, proszę pani, proszę jej tylko nie straszyć”.
Regina nie posłuchała. Myślami cofnęła się o 8 lat, do dnia, w którym jej dziecko zostało porwane w Cuernavaca i uznane za zmarłe przez nieudolną policję.
„Mauricio…” mruknęła Regina, trzęsąc się od stóp do głów. „Ona… ona jest moją córką. Znalazłam moją córkę”.
Mauricio wściekły wyskoczył z jeepa, chwycił siostrę za ramię i wyszeptał jej do ucha z czystym jadem.
„Zwariowałaś! Ten dzieciak to włóczęga! Jeśli odważysz się zabrać tę hordę głodnych ludzi do mojego jeepa, przysięgam, że nazwę cię szaleńcem i zabiorę ci towarzystwo jeszcze dziś”.
Santi chwyciła kamień z ziemi, żeby ochronić siostrę. Kierowca, widząc ruch, wyciągnął pistolet, myśląc, że chłopak zamierza ich zaatakować.
Napięcie miało eksplodować, przeradzając się w prawdziwą tragedię, i nikt na ulicy nie mógł uwierzyć w to, co miało się wydarzyć…
CZĘŚĆ 2
„Odłóż broń, idioto!” wrzasnęła Regina z furią, która wstrząsnęła kierowcą. Wyrwała się z uścisku brata i uderzyła go sucho, a odgłos rozniósł się echem po całym bulwarze.
„To MÓJ jeep, MOJA firma i MOJE pieniądze” – warknęła Regina, patrząc na niego z lodowatą nienawiścią. „Otwórzcie te cholerne drzwi. Cała czwórka wraca ze mną do domu. Już!”
Mauricio milczał, dotykając zaczerwienionego od ciosu policzka. Dzieci, przerażone, ale nie mające innego wyjścia, wsiadły do luksusowego, opancerzonego jeepa.
Lalo i Beto nigdy w życiu nie czuli skórzanych siedzeń i ledwo oddychali.