Oparła dłoń na zwietrzałym drewnie wózka i uśmiechnęła się.
„Koniec ze staniem w upale. Koniec z czekaniem na klientów, którzy nigdy nie przychodzą. Koniec z kończeniem swoich dni w tym samym miejscu, w którym kiedyś uratowałeś moje”.
Stary
Mężczyzna zapłakał teraz otwarcie.
Ona też.
Tylko dla zobrazowania.
Potem zadał pytanie, które nosił w sobie przez dwadzieścia lat:
„Po co to wszystko robić… dla jednej szklanki lemoniady?”
Wzięła jego dłonie w swoje.
I odpowiedziała:
„Bo to nie była zwykła lemoniada”.
Długa pauza.
Potem:
„To był dzień, w którym przypomniałeś mi, że wciąż warto mnie ratować”.