Przełknęłam obelgę, która urosła mi w gardle.
„A ty tu mieszkałaś?”
Thomas zaczął płakać.
„Nie płacz, jakby ci się to przydarzyło”.
Wzdrygnął się. „Masz rację”.
Odwróciłam się w stronę drzwi.
Jego dłoń złapała moją.
„Nie mam wymówki, Susan”.
Spojrzałam na jego palce splecione z moimi.
„I nie mam prawa cię o nic prosić”, mruknął.
„Więc nie”.
Poluzował uścisk.
„Daj mi siedem dni”.
Wpatrywałam się w niego.
„Dlaczego?”
Jego oddech był płytki.
„Bo czasu nie mam”.
Powinnam była wyjść.
Zamiast tego usiadłam.
***
Pierwszego dnia prawie się nie odzywałam.
Thomas nie naciskał.
Drugiego dnia zapytał, czy nadal nienawidzę gruszek.
Zmarszczyłam brwi. „Skąd to wiesz?”
„Twoja matka ich nienawidziła”.
„I co z tego?”
Usta mu drgnęły.
„Ty też. Nawet dodawano je do jedzenia dla niemowląt”.
Nienawidziłam słuchać tej historii.
Głównie dlatego, że część mnie chciała czegoś innego.
Trzeciego dnia powiedział mi, że mama, kiedy się złościła, stukała palcem w szklankę.
Spuściłam wzrok.
Mój palec wskazujący stukał w poręcz krzesła.
Thomas się uśmiechnął.
Natychmiast przerwałam.
„Nie wyglądam na zadowoloną”.
„Nie jestem, kochanie”.
„Jesteś”.
Westchnął. „Może trochę”.
Przez kilka godzin rozmawialiśmy o mojej mamie.
O tym, jak źle śpiewała w
zmywając naczynia.
Jak kiedyś przejechała sześćdziesiąt kilometrów z powrotem na stację benzynową, bo zapomniała torebki.
Jak dwa razy zawiązała mi buty, bo zawsze udawało mi się je odpiąć.
Przez lata mama istniała w mojej pamięci jako fragmenty.
Thomas dał mi kawałki, których nigdy nie miałam.
Czwartego dnia w końcu zadałam pytanie, którego unikałam.
„Dlaczego mnie tam zostawiłeś?”
Thomas długo wpatrywał się w okno.
Potem powiedział: „Bo byłem tchórzem”.
Czekałam.
Przełknął ślinę.
„Po śmierci Annie ponownie się ożeniłem. To było coś nowego. Kruchego”.
„I co z tego?”
„Powiedziałam sobie, że opieka zastępcza będzie tymczasowa”.
Odwróciłam wzrok, zaciskając palce.
„Powiedziałam sobie, że profesjonaliści poradzą sobie z tym, przez co przeszłaś, lepiej niż ja”.
„To wygodne”.
„Tak” – powiedział cicho. „Wybrałem łatwiejsze życie”.
Szczerość bolała bardziej niż wymówka.
„Myślałem, że naprawię to później”.
„Czy to „później” nigdy nie nadeszło?”
Thomas spojrzał na mnie.
„Każdy rok oczekiwania sprawiał, że powrót stawał się trudniejszy. Potem ty się zestarzałeś, wyprowadziłeś i straciłem z tobą kontakt. Zanim w końcu zacząłem szukać, ciebie już nie było”.
Zaśmiałem się gorzko.
„Biedactwo. Nie umarłem”.
„Sus…”
Odsunąłem się.
„Nie chcę o tym rozmawiać”.
***
Piątego dnia pomagałem mu poprawiać poduszki.
Caroline to zauważyła.
Zawsze zdawała się być w pobliżu, obserwować.
Szóstego popołudnia zatrzymała mnie samą na korytarzu.
„Jesteś tu od sześciu dni”.
Spojrzałem na nią.
„Gratulacje. Umiesz liczyć”.
Bębniła palcami o biodro.
„Tata pyta o ciebie za każdym razem, gdy się budzi”.
„To nie moja wina”.
„Naprawdę? Pojawiasz się znikąd i nagle jesteś jedyną osobą, która się liczy”.
Wpatrywałam się w nią.
Przycisnęła palec do mojego obojczyka.
„Czego właściwie oczekujesz, kiedy umrze?”
„Tego samego, co dostawałam od niego przez całe życie”.
Jej wyraz twarzy stwardniał.
„Co to znaczy?”
„NICZEGO”.
Przeszłam obok niej.
Tego wieczoru Thomas czuł się gorzej.
Deszcz delikatnie uderzał o szyby, gdy siedziałam obok niego.
Wyciągnął do mnie ręce.
Tym razem, kiedy przyciągnął mnie bliżej, pozwoliłam mu.
„Wiem, że mnie nienawidzisz” – wyszeptał.
„Czasami”.
Na jego ustach pojawił się słaby uśmiech.
„Fair”.
Potem jego wyraz twarzy się załamał.
„Wkrótce wszystko zrozumiesz”.
Odsunęłam się.
„Co to znaczy?”
Jego oczy się zaszkliły.
„Thomas?”
Próbował przemówić, ale nic nie wydobył z siebie.
Zawołałam pielęgniarkę.
To były ostatnie słowa, jakie kiedykolwiek wypowiedział do mnie mój ojciec.
Kilka godzin później zmarł.
***
Pogrzeb minął w strzępach.
Ludzie ciągle mi powtarzali, że Thomas często o mnie mówił.
To rozgniewało mnie bardziej niż cisza.
Później natychmiast się spakowałam.
Zamykałam walizkę, gdy w drzwiach pojawił się David.
„Susan”.
„Wychodzę”.
„Wiem”.
Wszedł do środka, niosąc grubą kopertę.
Spojrzałam na nią.
„Nie. Nie chcę…”
„Nie wiesz, o co chodzi” – przerwał.
Jego wyraz twarzy się wyostrzył.
„Czy Thomas poprosił cię, żebyś została na jego ostatni tydzień?”
Zmarszczyłam brwi.