Jego pierwszy list oskarżył mnie o ukrywanie przed nim dziecka Adama.
Odpisałam, że nigdy nie dzwonił podczas mojej ciąży i nigdy nie pytał, czy potrzebuję pomocy.
Twierdził, że żałoba odebrała mu mowę.
Oskarżyłam go o wykorzystywanie żałoby jako wymówki.
Przez te same lata wierzył, że go odtrąciłam.
Listy stały się gorzkie. Potem przestały.
Przez te same lata wierzyłam, że Robert nie chce mieć nic wspólnego z Lily.
Najwyraźniej przez te same lata wierzył, że go odtrąciłam.
Przeszłam przez hol i przepchnęłam się przez szklane drzwi.
Robert wstał, kiedy mnie zobaczył.
„Dlaczego tu jesteś?”
„Claire.”
„Dlaczego tu jesteś?”
„Tony do mnie dzwonił.”
Odwróciłam się w stronę parkingu.
Wyszłam na zewnątrz tak szybko, że automatyczne drzwi prawie zatrzasnęły mi się na ramieniu.
Tony spotkał mnie przy samochodzie.
„Zaprosiłaś Roberta?”
„Claire, pozwól, że wyjaśnię”.
„Zaprosiłaś Roberta?”
„Tak”.
„Skontaktowałaś się z nim bez mojej wiedzy?”
„Tak”.
„Pozwoliłaś mu zapłacić za podróż Lily?”
„Znalazłem listy, szukając aktu urodzenia Lily”.
„Tylko śniadanie i sprzęt plażowy”.
„Nie o to chodzi”.
Tony zniżył głos.
„Znalazłem listy, szukając aktu urodzenia Lily do dokumentów podróży”.
„Przeczytałaś je?”
„Przeczytałem ostatni”.
„Więc zadzwoniłaś do niego bez pytania”.
Zapamiętałam ten list tylko jako kolejny argument. Tony przypomniał sobie zdanie, które zignorowałam.
„Robert napisał, że masz zadzwonić, kiedy Lily będzie gotowa” – powiedział. „Zostawił swój numer”.
„Więc zadzwoniłaś do niego bez pytania”.
„Tak.”
„I powiedziałeś mu, gdzie się zatrzymaliśmy.”
„Opowiedziałam mu o wycieczce. Zaoferował, że zapłaci za coś, co spodoba się Lily.”
„Zaprosiłeś go na ostatnią wycieczkę naszej córki bez mojej wiedzy.”
„Jak to załatwił?”
„Podałam mu numer telefonu do obsługi gości hotelu. Zadzwonił po tym, jak powiedziałam mu, co Lily chce robić i zapłaciłam bezpośrednio dostawcom.”
„Zaprosiłeś go na ostatnią wycieczkę naszej córki bez mojej wiedzy.”
„Nie wiedziałam, czy był szczery.”
„To po co go zapraszałeś?”
Tony spojrzał w stronę hotelu.
„Robert chciał przyjechać na początku wycieczki.”
„Bo Lily kończy się czas.”
Słowa mnie zatrzymały.
Kontynuował ostrożnie.
„Robert chciał przyjechać na początku wycieczki. Powiedziałam mu, że nie. Powiedziałam, że musisz zdecydować, czy w ogóle się z nią spotkał.”
„A jednak jest tutaj.”
„Zadzwonił wczoraj wieczorem. Powiedział, że nie może znieść
Myśl o utracie szansy bez pytania cię osobiście.
„Ciągle myślałam, że czekamy na idealny moment”.
„Wciąż sama podjęłaś decyzję”.
„Wiem”.
„Nie miałaś prawa”.
„Wiem”.
„Więc dlaczego?”
Jego oczy się zaszkliły.
Pozostał przy stoliku na patio, nie próbując do nas podejść.
„Bo ciągle myślałam, że czekamy na idealny moment, kiedy kolejny może się nie nadarzyć. Powiedziałam mu, że może przyjść do hotelu, ale niczego nie obiecałam. Żadnego spotkania. Żadnego przedstawienia. Nic, chyba że ty i Lily się zgodzicie”.
„Powinieneś był mi powiedzieć, zanim wsiadł do samolotu”.
„Tak”.
Odwróciłam się do Roberta.
Pozostał przy stoliku na patio, nie próbując do nas podejść.
„Jestem na ciebie wściekła”.
„Znalezienie go mogło być aktem miłości” – powiedziałam. „Przyprowadzenie go tutaj bez pytania mnie nie było twoją decyzją”.
Tony skinął głową.
„Masz rację”.