—Czy chcesz, aby dział prawny skontaktował się z nim, czy wolisz zrobić to sam?
Pewnej nocy Raúl próbował otworzyć tylne drzwi mojego domu. Kamery nagrały go w całości: okulary, czapkę, plecak, wszystko. Kiedy zobaczył, że nie da rady wejść, kopnął doniczkę i uciekł.
Złożyłem skargę.
Tydzień później Fernanda skontaktowała się ze mną z nieznanego numeru.
—Mariana, muszę z tobą porozmawiać. Raúl mnie okłamał.
—Już o tym wiedziałeś.
—Nie wszystko.
Jej głos drżał.
Powiedziała mi, że jej firma ich bada, ponieważ Raúl był jej bezpośrednim przełożonym i ukrywali tę relację. Powiedziała, że obiecał jej mieszkanie, bezpieczną pracę, a nawet wspólny biznes. Ale najgorsze nadeszło później:
—Znalazłem dokument, Mariano. Jest na nim twój podpis… albo coś, co wygląda jak twój podpis.
Poczułem, jak krew odpływa mi do stóp.
—Który dokument?
Fernanda wzięła głęboki oddech.
—Myślę, że próbował zastawić twój dom pod pożyczkę.
I wtedy zrozumiałem, że zdrada się nie skończyła. To dopiero początek.
CZĘŚĆ 3
Spotkaliśmy się następnego dnia w kawiarni niedaleko Los Arcos. Fernanda przyszła bez makijażu, z cieniami pod oczami, a jej sukienka plażowa stała się absurdalną pamiątką. Wyjęła z torby żółtą teczkę i położyła ją na stole.
W środku znajdowała się kopia czegoś, co wyglądało na prywatną umowę. Zgodnie z tym dokumentem upoważniłem Raúla do wykorzystania mojego domu jako zabezpieczenia pożyczki „rodzinnej”. Podpis wyglądał jak mój, ale dziwnie drżał, jakby ktoś go skopiował z dowodu osobistego.
„Skąd to masz?” zapytałem.
—Znalazłem to w jego walizce. Były tam też wiadomości od kogoś o imieniu Oscar. Chyba jest lichwiarzem.
Poczułem mdłości.
To nie była zwykła niewierność. To nie było zwykłe upokorzenie. Raúl próbował wykorzystać moje aktywa, lata pracy, żeby sfinansować życie, którym paradował z inną kobietą.
Zadzwoniłem do mojej prawniczki, Mirandy. W niecały tydzień złożyliśmy skargę o fałszerstwo, usiłowanie oszustwa, nękanie i przemoc w internecie w związku z postami. Przekazaliśmy również nagrania z kamer monitoringu i wyciągi bankowe.
Sprawa rozwodowa dotarła do sądu rodzinnego w Querétaro z większą liczbą osób, niż bym sobie tego życzył. Raúl pojawił się w niedbale wyprasowanym szarym garniturze. Doña Lupita szła za nim, modląc się na głos. Patricia tym razem nie nagrywała. Fernanda siedziała po przeciwnej stronie, daleko od nich.
Mój prawnik wyłożył wszystko na stół: wiadomość z Cancun, akt ślubu z Fernandą, opłaty poniesione za pomocą moich kart, rozmowy, podczas których się ze mnie naśmiewali, nagranie zza drzwi i fałszywy dokument potwierdzający posiadanie domu.
Sędzia, mężczyzna o siwych włosach i zmęczonym wyglądzie, podniósł wzrok.
—Panie Raúl, czy ożenił się Pan z kimś innym, będąc prawnie związanym z panią Marianą?
Raul spuścił głowę.
—To było nieporozumienie.
Sędzia zamknął sprawę.