Mój mąż powiedział, że ma pilne spotkanie, ale wszedł do eleganckiej restauracji z bukietem kwiatów w ręku i zaledwie kilka sekund później cała sala zamarła ze zdziwienia, gdy wstałam.
Uśmiechnąłem się. Uśmiech, który nie sięgnął moich oczu.
—Dobrze. Idź. Powodzenia… wygląda na to, że to bardzo ważny wieczór.
Nie zauważył dziwnego ciężaru w moim głosie. Wziął klucze i zamknął za sobą drzwi, opuszczając w ciszy duży dom.
Dopiero wtedy usiadłem na sofie.
Mój telefon komórkowy zawibrował w dłoni. Wiadomość od Estebana , prywatnego detektywa, którego zatrudniłem trzy miesiące wcześniej.
Wpatrywałem się w ekran.
Punkt widokowy.
Restauracja na najwyższym piętrze pięciogwiazdkowego hotelu w San Pedro Garza García. Miejsce, do którego nie zabiera się partnerów biznesowych. Tylko sekretnych kochanków.
Nie płakałam. Nie drżałam.
Odpowiedziałem tylko jedną wiadomością.
Była za piętnaście ósma.
Światło w El Mirador było ciepłe i łagodne, odbijając się od okien, z których roztaczał się widok na całe Monterrey, powoli gasnąc w blasku nocy. W tle cicho grała hiszpańska gitara, na tyle cicho, by pary czuły się w tej chwili same.
Siedziałem przy niepozornym stoliku, blisko okna.
Raúl Hernández stał przede mną .