Cecilia chwyciła się za ramię i krzyknęła. „Proszę, nie walcz z mojego powodu”.
David podszedł do mnie. „Zobacz, co zrobiłeś”.
Spojrzałam na ledwo różowy rękaw Cecilii, a potem na jego twarz.
I zaśmiałam się.
Tylko raz.
Cichy, niedowierzający dźwięk.
David mnie popchnął.
Mocno.
Moja pięta uderzyła o dywan. Plecy uderzyły o podłogę. Ból eksplodował w ramieniu, ale nie wydałam żadnego dźwięku. W biurze zapadła przerażająca cisza.
Nawet Cecilia przestała udawać.
David wpatrywał się w swoją dłoń, jakby należała do kogoś innego.
Wtedy wstyd przerodził się w gniew.
„Wstawaj” – warknął. „Przestań się ośmieszać”.
Wstałam powoli.
Wyprostowałam spódnicę. Uniosłam brodę. Spojrzałam mu prosto w oczy.
Przez dwanaście lat błagałam, szłam na kompromis, wybaczałam, tłumaczyłam, poświęcałam się i miękłam.
Już nie.
„Dziękuję” – powiedziałam.
David zmarszczył brwi. „Co?”
„Dziękuję, że mi to ułatwiłeś”.
Cofnął się.
Postawiłam gulasz na szklanym stole.
„Oddaj to ochronie” – powiedziałam. „Jestem pewna, że mniej im przeszkadza jedzenie przyrządzane przez zmęczoną żonę”.
Blask odpłynął mu z twarzy.
„Kocie…”
Ale ja już wyszłam.
W windzie napisałam SMS-a do Alexa Whitmana.
Alex był starym kumplem ze studiów, królem funduszy hedgingowych i jedynym mężczyzną, który kochał mnie bez próby posiadania mnie. Powiedziałam mu już wystarczająco dużo, żeby przygotował kolejny ruch.
Plan B – napisałam. Dziś wieczorem.
Jego odpowiedź nadeszła trzy sekundy później.
Czas na show.
CZĘŚĆ 3
Sala balowa hotelu Plaza lśniła niczym szkatułka na klejnoty zaprojektowana z myślą o efektownym oszustwie.
Kryształowe żyrandole rozlewały złote światło na jedwabne suknie, czarne smokingi, dekolty wysadzane diamentami i mężczyzn, którzy oceniali hojność po tym, jak wyraźnie ich nazwiska pojawiały się w programie imprezy. Wysokie białe róże wznosiły się z każdego stolika. Szampan lał się strumieniami. Kwartet smyczkowy grał coś na tyle cichego, by przekonać milionerów, że są wyrafinowani.
Przyszłam ubrana w czarny aksamit.
Nie niebieski.
Nigdy więcej niebieskiego.
Suknia była elegancka, odkryta i pełna wdzięku. Włosy miałam upięte. Moja szminka miała kolor ciemnego burgunda, przez co wyglądałam mniej jak żona, a bardziej jak wygłaszany wyrok.
Alex stał przy wejściu w smokingu.
„Wyglądasz groźnie” – powiedział.
„Wyglądam groźnie”.
Podał mi ramię. „Jest tutaj”.
„Z nią?”
„Z cyrkiem”.
Po drugiej stronie sali balowej David siedział przy stoliku VIP, a obok niego Cecilia w czerwonej, cekinowej sukni, która rzucała wyzwanie żyrandolom i nie dawała rady. Rozcięcie było za wysoko, dekolt za głęboko, a pewność siebie wydawała się pożyczona. Z niepokojem i głodem przyglądała się gościom z bogatych rodzin, co kilka sekund dotykając włosów, udając, że to jej miejsce.
David mnie zauważył.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Najpierw szok. Potem opętanie. Potem furia.
Jego wzrok powędrował na ramię Alexa pod moją dłonią.
Cecilia nachyliła się i coś wyszeptała. Wiedziałam, o co pyta, choć go nie słyszałam.
Kim on jest?
Lepszym człowiekiem, pomyślałam.
Siedzieliśmy naprzeciwko nich.
Aukcja rozpoczęła się od zwyczajowych dodatków. Tydzień na jachcie w Grecji. Zabytkowy zegarek. Prywatna degustacja win w Napa. David agresywnie licytował przedmioty, które nie miały znaczenia, desperacko pragnąc wyglądać na bogatego i nieskrępowanego.
Pocił się.
Wtedy licytator się uśmiechnął.
„Panie i panowie, nasz kolejny eksponat jest głęboko osobisty. Oryginalny portret olejny zatytułowany „Cień kochanka”, namalowany przez panią Catherine Sterling.”
Scenę oświetlił reflektor.
Aksamitna kurtyna opadła.
I oto był.
Davi
Miał dwadzieścia dziewięć lat, stał w butach roboczych na niedokończonym placu budowy w Queens, z twarzą pokrytą kurzem, a w oczach czaił się głód i nadzieja. Namalowałem go, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w kawalerce z przeciekającym sufitem. Wtedy wierzyłem, że jego ambicja ma honor. Wtedy on wierzył, że to ja jestem powodem, dla którego mógł kontynuować.
Nazywał ten obraz swoim talizmanem.
Wystawił go w holu naszego domu jak święty przedmiot.
Dziś wieczorem wystawiłem go na sprzedaż.
Wszystkie twarze zwróciły się w jego stronę.
Skóra Davida poczerwieniała.
Aukcjoner kontynuował: „Licytacja zaczyna się od pięciuset tysięcy dolarów”.
Cisza.
Potem Alex uniósł wiosło.
„Milion”.
Fala szeptów przeszła przez salę.
Wzrok Davida powędrował w jego stronę.
Alex odchylił się do tyłu, całkowicie rozluźniony.
David uniósł wiosło. „Jeden i pół.”
Cecilia złapała go za rękaw. „David, dlaczego?”
Zignorował ją.
Alex uśmiechnął się. „Dwa miliony.”
Szczęka Davida się zacisnęła. „Dwa i pół.”
„Trzy.”
„Trzy i pół.”
Sala balowa zawrzała.
Ludzie uwielbiają licytacje, zwłaszcza gdy pod liczbami skrywa się duma.
Głos Cecilii niósł się po stole. „Kochanie, przestań. To tylko brzydki obraz.”
David odwrócił się do niej. „Zamknij się.”
To słowo uderzyło ją jak lodowata woda.
Po raz pierwszy Cecilia zrozumiała prawdę. Nie była jego wielką miłością. Była ozdobą. A ozdoby nie miały prawa mówić, gdy ego mężczyzny płonęło.
Alex ponownie uniósł wiosło. „Cztery miliony.”
David spojrzał na mnie.
Już nie wściekły.
Błagający.
Przestań.
Uniosłam kieliszek szampana i powoli pociągnęłam łyk.
Wstał.
„Pięć milionów dolarów” – powiedział David łamiącym się głosem.
W całej sali zapadła cisza.
Aukcjoner spojrzał na Alexa.
Aleksander położył paletkę na stole i klasnął raz, powoli.
Przesłanie nie mogło być jaśniejsze.
Kupiłeś sobie hańbę.
„Sprzedane” – krzyknął licytator – „panu Davidowi Sterlingowi za pięć milionów dolarów”.
Młotek uderzył.
Oklaski rozległy się w sali balowej.
David opadł na krzesło, blady i zlany potem.
Wygrał portret.
Przegrał bitwę.
Wciąż nie wiedział, że obraz należy wyłącznie do mnie. Po odliczeniu prowizji i podatków, dochód trafi na moje prywatne konto. Właśnie zapłacił mi pięć milionów dolarów za prawo do zatrzymania namalowanego ducha człowieka, którym kiedyś był.
Przeszliśmy przez salę balową z Alexem.
David spojrzał na mnie zaczerwienionymi oczami. „Jesteś szczęśliwy?”
„Bardzo.”
„Upokorzyłeś mnie.”
Nachyliłem się na tyle, żeby tylko on mógł mnie usłyszeć.
„Nie, David. Sprzedałem swoje wspomnienia. Byłeś na tyle głupi, żeby je odkupić.”
Jego gardło się poruszyło.
„Pieniądze idą do ciebie.”
„Potraktuj to jako zwrot z inwestycji.”
Cecilia patrzyła na nas, zdezorientowana i wściekła.
David wyszeptał: „Co zrobiłeś?”
Uśmiechnęłam się.
„Wyszedłem.”