Dobrze.
Podziękowałam jej i rozłączyłam się, zanim powiedziałam cokolwiek, czego mogłabym żałować.
Sky oddała go, żeby zrobić na niej wrażenie… żeby poczuć się silna.
A kiedy Spirit nie spełnił jej marzeń, odrzuciła go, jakby był bezwartościowy.
Stałam tam z telefonem w dłoni.
Mój koń został odrzucony jako problem, z którym żadne z nas nie miało odwagi się zmierzyć.
Przetarłam oczy i zastanawiałam się, co dalej. Potem wzięłam kluczyki i wyszłam.
„Był bardzo spokojny”.
Spirit stał pod wiatą, kiedy go znalazłam. Wyglądał na starszego, niż pamiętałam. I zmęczonego.
Ale kiedy wypowiedziałam jego imię, drgnęły mu uszy. Podniósł głowę i zarżał.
„Był bardzo spokojny” – powiedziała mi kierowniczka schroniska. „Pierwszego dnia nie chciał jeść. Stał przy ogrodzeniu, jakby na kogoś czekał”.
Uklękłam obok niego.
„Czekałaś na mnie, prawda, kochanie?”
„Czy jesteś… czy jesteś jego byłą właścicielką?” zapytała kobieta z uśmiechem.
„Tak.”
Wypełniłam dokumenty. Potem załadowałam go do przyczepy, żeby zabrać do domu.
Zadzwoniłam do jego matki, Allison.
Nie dzwoniłam do Sky.
Zadzwoniłam do jego matki, Allison.
„Nie chcę robić z tego wielkiej sprawy, mamo” – powiedziałam spokojnie. „Chciałam ci tylko powiedzieć, co twój syn zrobił pod moją nieobecność. Sprzedał mojego konia i wykorzystał pieniądze, żeby zaimponować innej kobiecie”.
Zapadła cisza.
„Niedzielny obiad jest o czwartej, Willa. Przyjdź trochę wcześniej” – powiedziała, odchrząkując.
**
Kiedy się przebrałam i otrzepałam dżinsy z siana, Spirit był z powrotem na swoim pastwisku. Stał przy płocie.
Nawet nie zapytał, jak Spirit dotarł do domu.
Rodzice Sky’a mieszkali dziesięć minut drogi ode mnie. Dom był duży, pełen ciężkich mebli i jeszcze cięższych osądów.
Kiedy przyjechałem, Sky był już w salonie z piwem w ręku.
Nawet nie zapytał, jak Spirit wrócił do domu.
Nie rozmawiałem wiele podczas kolacji. Czekałem – na pieczeń, sałatkę, historię o klubie brydżowym Allison – aż talerze zostaną sprzątnięte, a jego rodzice zajmą krzesła jak sędziowie gotowi wysłuchać zeznań.
„Sky, dlaczego nie powiesz wszystkim, co zrobiłeś w zeszłym tygodniu?” zapytałem.
„Co?” odpowiedział.