„Teraz posprzątasz ten bałagan, ugotujesz trochę więcej mięsa i przeprosisz moich rodziców”.
Głos Valerii się załamał.
„Proszę… moja ręka…”
„Dość tej teatralności” – powiedziała Teresa, upijając łyk wina.
Ernesto nawet nie ściszył dźwięku.
Valeria zerknęła na kuchenny zegar. Była za dwanaście minut 22:00. Claudia obiecała jej coś bardzo jasnego: jeśli sygnał alarmowy nadejdzie z aktywnym wideo, nie wyślą radiowozu, żeby zadawać pytania. Przyjadą przygotowani.
Mauricio wziął jej milczenie za strach.
Postawił ją na nogi, owinął jej poparzoną dłoń suchym ręcznikiem i uśmiechnął się do rodziców, jakby właśnie wytresował psa.
„Widzisz? Teraz rozumie”.
Po raz pierwszy od dwóch lat Valeria nie spuściła wzroku.
Obserwowała go, jak podnosi stek z podłogi, Teresa siada, żeby napić się, jakby nic się nie stało, a Ernesto podkręca telewizor jeszcze głośniej, żeby zagłuszyć szloch.
Wtedy z prywatnej ulicy rozległ się wycie syreny.
Najpierw z oddali.
Potem coraz głośniej.
A Mauricio wciąż nie wiedział, że to nie nadjeżdża radiowóz.
To był początek jego upadku.
CZĘŚĆ 2
Mauricio usłyszał syrenę i na sekundę wstrzymał oddech.
Szybko podszedł do okna w salonie. Widząc czerwono-niebieskie światła odbijające się od ciężarówek sąsiadów, odwrócił się do Valerii z miną, którą znała aż za dobrze: strach przerodził się w furię.
„Co zrobiłaś?”
Teresa odstawiła szklankę na stół.
„Valeria, powiedz mi, że nie byłaś aż tak głupia”.
Mauricio zobaczył telefon komórkowy Valerii leżący na barze, chwycił go i roztrzaskał.
Uderzył nim o ścianę. Ekran roztrzaskał się na kawałki, które spadły wraz z rozlanym winem.
„Rozmawiała z nimi. Ernesto, zamknij drzwi”.
Ernesto wstał, zirytowany, jakby cała ta sytuacja była niezręczną przerwą, a nie przestępstwem.
„Powiedz, że się poparzyła” – mruknął. „To się zdarza w kuchni”.
Mauricio zbyt szybko odzyskał panowanie nad sobą. Wrzucił stek do kosza, wytarł grill szmatą, kopnął resztki telefonu komórkowego pod blat i wyrwał Teresie szklankę.
Potem wylał wino na podłogę, obok Valerii.
Teresa natychmiast zrozumiała.
„Była pijana” – powiedziała, przeczesując palcami włosy. – „Zrobiła się agresywna. Upadła na kuchenkę”.
„A ty chciałeś jej pomóc” – dodał Ernesto, patrząc na syna.
Mauricio skinął głową. Potem pochylił się nad Valerią, tak blisko, że poczuła whisky w jego oddechu.
„Będziesz to powtarzać. Jeśli powiesz cokolwiek jeszcze, przysięgnę, że uderzysz moją matkę. Jesteśmy we trójkę przeciwko jednej histerycznej kobiecie. Jak myślisz, kto wygra?”
Rozległo się pukanie do drzwi wejściowych.
„Policja miejska! Otwierać drzwi!”
Ernesto ruszył w stronę wejścia, ale Mauricio zatrzymał go spojrzeniem. Ustawił Valerię obok rozlanego wina, pozwolił jej włosom opaść na twarz i wytarł ręce z wyćwiczonym spokojem.
Kiedy drzwi się otworzyły, weszło czterech funkcjonariuszy z kamerami nasobnymi. Za nimi weszła funkcjonariuszka Claudia Ríos, ubrana w ciemną kurtkę, z włosami spiętymi do tyłu i zdecydowanym wyrazem twarzy.
Jej wzrok powędrował prosto na dłoń Valerii.
Zacisnęła szczękę.
Mauricio rozłożył ramiona, niczym gospodarz eleganckiego przyjęcia, które właśnie się nie udało.
„Dzięki Bogu, że przyjechałeś. Moja żona znowu miała załamanie nerwowe. Poparzyła się i zaczęła rozwalać rzeczy”.
Teresa położyła dłoń na piersi.
„Próbowała mnie zaatakować. Mój syn po prostu chciał ją powstrzymać”.
Ernesto wskazał na wino na podłodze.
„Za dużo wypiła. Wiesz, jak to bywa z niektórymi kobietami”.
Claudia nie odpowiedziała. Podeszła do Valerii.