Tej nocy znowu padał deszcz. Siedziałam sama na izbie przyjęć, na zimnym plastikowym krześle, z kroplówką w ręku. Kilka razy dzwoniłam do Gábora.
W końcu odebrał.
„Gábor, gdzie jesteś? Jestem w szpitalu. Lekarz powiedział, że moje nerki mogą przestać działać. Muszę zostać w domu” – wyszeptałam.
W tle dudniła głośna muzyka.
„O mój Boże, Kláro, zawsze przesadzasz” – powiedział zirytowany. „Masz mały problem i robisz z niego tragedię. Jestem na ważnym spotkaniu biznesowym. Chodzi o naszą przyszłość. Zadzwoń po taksówkę albo powiedz mojej mamie”.
„Gábor, proszę. Boję się. To naprawdę boli”.
„Przestań mnie tym zawracać!” – krzyknął. „Jeśli przez ciebie upadnie wielomilionowy kontrakt, weźmiesz za to odpowiedzialność?”
Po czym rzucił mi słuchawką.
Tej nocy płakałam samotnie w szpitalnym łóżku. Ale następnego ranka moje łzy wyschły na dobre.
Robert przyjechał wcześnie. Jego twarz była napięta. Położył przede mną grubą brązową kopertę.
„Przepraszam panią. Musi pani to zobaczyć. To jest audyt finansowy awaryjnego zastrzyku kapitału, który wysłała pani do firmy pana Vargi w zeszłym miesiącu”.
Igła do kroplówki wciąż była w mojej dłoni, kiedy rozerwałam kopertę.
Zdjęcia. Rachunki. Transakcje bankowe.
Gábor nie był na spotkaniu biznesowym.
Został sfotografowany w strefie VIP drogiego, prywatnego klubu, z Jázmin u boku, w ognistoczerwonej, drogiej sukience.
A co bolało jeszcze bardziej niż zdrada: transakcje finansowe.
15 000 dolarów, które wysłałam na pensje i działalność firmy, poszło na przyjęcie urodzinowe Jasmine. Potem na torbę Hermès za 10 000 dolarów.
Wśród dokumentów była wydrukowana wiadomość, którą Gabor wysłał do Jasmine.
Kochanie, nie martw się o cenę. Ten głupi inwestor znowu przysłał mi pieniądze. Czego jeszcze chcesz? Wszystkiego na świecie dla mojej przyszłej królowej.
Moja dłoń zacisnęła się tak mocno na papierze, że paznokcie wbiły mi się w dłoń. Ból nerek zniknął w tej chwili. Coś innego zajęło jego miejsce.
Czysty, zimny, palący gniew.
Pracowałam nocami, w bólu, analizując rynki, kalkulując ryzyko, żeby uratować firmę mojego męża – a on wykorzystał moje pieniądze, żeby kupić prezenty dla swojej ukochanej.
Wtedy miłość umarła we mnie na zawsze.
„Robert” – powiedziałam wtedy, odwracając się do okna.
„Tak, proszę pani?”
„Nie zburzmy jeszcze tego. Niech poczuje się jak na szczycie świata. Niech nadmucha balonik tak mocno, jak tylko potrafi. Chcę zobaczyć, jak głośno pęknie. Zbierzmy wszystkie dowody. Oszustwa podatkowe, defraudacje korporacyjne, sfałszowane dokumenty bankowe. Wszystko.”
Teraz, w teraźniejszości, Maybach powoli wjechał do podziemnego garażu luksusowego budynku przy Rózsadomb. Ochroniarz otworzył drzwi i skłonił się z szacunkiem.
Kiedy weszłam na marmur, nie byłam już kobietą, która przez sześć miesięcy drżała na szpitalnym łóżku. Nie byłam już chorą żoną błagającą o okruchy miłości.
Kontrolowałam grę.
Robert szedł obok mnie z tabletem w dłoni.
„Proszę pani, zgodnie z pani porannymi instrukcjami, wszystkie karty kredytowe premium używane przez pana Vargę zostają zablokowane. Jest jednak niedawna transakcja.”
„Co pani kupiła?” zapytałam spokojnie, wchodząc do prywatnej windy.
„Zarezerwowałeś pokój VIP w Lerner Club na jutro wieczór. Według twoich wiadomości, chcesz tam publicznie świętować swój rozwód i oświadczyć się Jasmine”.
Kącik moich ust lekko drgnął.
Chcesz zaręczyć swojego kochanka za pieniądze od żony, którą porzuciłeś na deszczu.
„Niech transakcja dojdzie do skutku dziś wieczorem” – powiedziałem. „Daj mu jeszcze jeden dzień. Niech poczuje się jak bogaty potentat. Ale pojutrze, punktualnie w południe, kiedy będzie chciał zapłacić za absurdalnie drogi lunch z Jasmine, wszystkie twoje karty okażą się bezużytecznymi kawałkami plastiku”.
„Rozumiem, proszę pani”.
„A dom?”
Robert przesunął palcem po ekranie.
„Akt własności domu w Buda został prawnie przeniesiony na główną spółkę holdingową Apex pod koniec zeszłego roku. Został zajęty jako zabezpieczenie niespłaconych kredytów korporacyjnych. Pan Varga jeszcze o tym nie wie”.
„Doskonale. To będzie wielki finał”.
Drzwi windy otworzyły się bezszelestnie. Przede mną rozciągał się salon w penthousie, ze szklanymi ścianami od podłogi do sufitu, a pod nami światła Budapesztu. Gdzieś tam na dole Gábor prawdopodobnie spał spokojnie, śniąc o tym, jakie piękne nowe życie będą mieli on i Jázmin.
Śpij, mój drogi mężu.
Bo kiedy się obudzisz, zacznie się twój koszmar.
Następnego ranka światło słoneczne sączyło się przez szczeliny w automatycznych jedwabnych zasłonach. Nie słyszałam, jak Gábor krzyczy, żebym wyprasowała mu koszulę. Nie słyszałam, jak Ilona narzeka, że podłoga nie jest wystarczająco błyszcząca. Była tylko cisza. Ciepła, złota, cenna cisza.
Zjadłam śniadanie, wzięłam leki i ubrałam się. Wybrałam idealnie skrojony garnitur w kolorze kości słoniowej. Tego dnia musiałam wyglądać nieskazitelnie. Czasy wyblakłych szlafroków i haniebnej piżamy dobiegły końca.
Salon został przekształcony w tymczasowe centrum dowodzenia. Robert siedział tam z dwoma starszymi prawnikami i trzema analitykami finansowymi. Wszyscy wstali, gdy wszedłem.
„Usiądź” – powiedziałem. „Nie mamy dużo czasu. Gabor myśli, że dał nam czas do jutra rano na spakowanie się. To znaczy…
„Tak, będzie się czuł zwycięzcą przez cały dzień. Nietykalny. Zacznijmy zdejmować z niego zbroję”.
Robert włączył duży ekran. Na ekranie pojawiła się cała struktura finansowa Varga Innovations. Długi, zabezpieczenia, fałszywe dochody, ryzykowne pożyczki.
„Pierwszy krok: zakręcamy kurek z pieniędzmi” – powiedziałem. „Apex Holdings wycofuje wszystkie swoje inwestycje w Varga Innovations ze skutkiem natychmiastowym. Powołujemy się na naruszenie umowy, a konkretnie na sfałszowane dokumenty finansowe. Oficjalne pismo o wypowiedzeniu umowy powinno znaleźć się na twoim biurku dziś po południu, zaraz po powrocie od Jasmine”.
„Rozumiem” – powiedział Robert. „Po wypłaceniu rezerwy kapitałowej firma w ciągu kilku godzin będzie miała ujemne saldo operacyjne. Miesięczne wypłaty wynagrodzeń zostaną zawieszone”.
„Dobrze. Poczuj gniew swoich pracowników. Zawsze lubiłeś sprawiać wrażenie hojnego szefa. Zobaczymy, co zrobisz, gdy wszyscy zażądają od ciebie pieniędzy naraz”.
„Krok drugi” – kontynuowałem. „Dostęp do VIP-owskiej opieki zdrowotnej Ilony. Ona i Gábor korzystają z pakietu premium w prywatnej klinice, ale abonament jest na moją spółkę holdingową. Ilona ma dziś po południu fizjoterapię, prawda?”
„Dokładnie o trzeciej.”
„Odbierzcie jej przywileje. Kiedy tam pójdzie i zażąda standardowego pokoju VIP, publicznie ją odrzućcie. Po prostu czekajcie w kolejce jak ludzie, którymi gardziła.”
Wyobraziłam sobie przez chwilę twarz Ilony. Czerwone plamy na szyi. Wyraz bólu, gdy uświadamia sobie, że jej komfortowe leczenie opłaciła synowa, którą nazywała chorą nieszczęśnicą.