Renata unikała mojego wzroku.
„Od czasu, zanim wróciłam”.
Wiedziałam, że kłamie, a przynajmniej powtarza to, co powiedział jej Alejandro. Zanim wrócił, moje małżeństwo nie było idealne, ale jedliśmy razem kolację, planowaliśmy wakacje i rozmawialiśmy o zapisaniu Sofii do nowej szkoły.
„Powiedział ci, że zamierza się rozstać?”
„Powiedział, że potrzebuje czasu, żeby wszystko sobie poukładać”.
„To nie była odpowiedź na moje pytanie”.
Renata milczała.
Później wyznała, że Alejandro powiedział jej, że gdyby wszystko potoczyło się inaczej, wzięliby ślub. Obiecał jej też, że nigdy więcej jej nie zostawi samej.
Nie potrzebowałam niczego więcej słyszeć.
„Dziękuję za wyjaśnienie”.
Renata wydawała się zaskoczona.
„Nie zamierzasz się ze mną skonfrontować?”
„Wiedziałaś, że jest żonaty. Postanowiłaś do niego dzwonić bez przerwy. Ale moje zobowiązanie nie było wobec ciebie. Było wobec niego”.
Wstałam.
„Nie będę się kłócić o mężczyznę, który już wybrał, gdzie chce być”.
Tej nocy Alejandro przyszedł wściekły.
Renata opowiedziała mu o naszej rozmowie i według niego to ja ją zaatakowałam.
„Poszedłeś do mojej pracy, żeby jej szukać” – przypomniałam mu.
„Jest bardzo zdenerwowana tym wszystkim”.
„Sofia też. Ale nigdy nie słyszałam, żebyś mówiła o tym, jaka ona jest”.
Alejandro uderzył dłonią w drzwi budynku.
„Bo nie pozwalasz mi się z nią widywać!”
„Widziałeś ją trzy razy. Raz się spóźniłeś, drugi raz odwołałeś spotkanie, a za trzecim razem byłeś wpatrzony w telefon”.
„Mam obowiązki”.
„Renata nie jest twoją odpowiedzialnością”.
„Nie możesz o tym decydować!”
Spojrzałem na niego w milczeniu.
To zdanie zgasiło to, co we mnie pozostało.
„Masz rację. Nie ja decyduję o twoich obowiązkach. Postanawiam tylko, że nie będę ponosić konsekwencji tego, że zawsze wybierasz niewłaściwe”.
Podałem mu teczkę ze wstępnym projektem umowy rozwodowej. Mieszkanie zostanie u mnie. Sofia zamieszka ze mną, a Alejandro będzie mógł się z nią widywać według ustalonego harmonogramu, o ile wcześniej to potwierdzi.
Alejandro przekartkował kartki.
„Chcesz mi odebrać córkę?”
„Chcę, żebyś dotrzymał obietnicy, że ją zobaczysz”.
„Będę walczył o opiekę nad dzieckiem”.
„Śmiało”.
„Zrobię to”. „Mogę udowodnić, że nastawiasz ją przeciwko mnie”.
W tym momencie usłyszałem za sobą kroki.
Sofia wyszła z pokoju. Miała na sobie piżamę i tuliła pluszowego królika, którego Alejandro dał jej przy narodzinach.
„Mama nie mówi o tobie źle” – powiedziała cicho.
Alejandro zbladł.
Sofia spojrzała na niego, nie podchodząc.
„Chcę cię zobaczyć, tato. Ale nie chcę czekać w parku, kiedy ty będziesz opiekował się Renatą”.
Część 4
Alejandro powoli opuścił teczkę.
Przez kilka sekund nie mógł spojrzeć na Sofię. Wyglądało na to, że szuka wytłumaczenia, które pozwoliłoby mu nie wyglądać na człowieka, którym naprawdę był.
„Kochana, nie opiekowałem się Renatą” – powiedział w końcu. „Miałem tylko problem w pracy”.
Sofia pokręciła głową.
„Mówiłaś mi, że jest chora”.
Alejandro otworzył usta, a potem je zamknął.
Nie powinnam była nastawiać przeciwko niemu naszej córki. Tyle razy sam sobie zaprzeczał, że nawet pięciolatek by to zauważył.
„Wróć do swojego pokoju, kochanie” – poprosiłam. „Zaraz będę”.
Sofia posłuchała. Zanim wyszła, spojrzała na ojca.
„Następnym razem powiedz mi prawdę. Nie będę czekał”.
Kiedy drzwi jej sypialni się zamknęły, Alejandro zakrył twarz dłonią.
„Nie chciałem jej skrzywdzić”.
„Ale ty to zrobiłaś”.
„Zmienię się”.
„To już nie ode mnie zależy”.
Poprosiłam go, żeby omówił propozycję z prawnikiem. Nie chciałam się kłócić na korytarzu ani negocjować przy Sofii.
Alejandro wziął teczkę. Nie dzwonił przez trzy dni.
Czwartego dnia dostałam od niego wiadomość. Poprosił o spotkanie z Sofią w sobotę o dziesiątej rano i obiecał przyjechać punktualnie.
O dziewiątej pięćdziesiąt był już w recepcji.
Nie przyniósł żadnych prezentów. Nie zaprosił też Renaty i nie odbierał telefonu. Spędził dwie godziny z córką w ogrodzie strzeżonego osiedla i wrócił dokładnie o umówionej porze.
Sofia weszła zadowolona, ale nie spieszyła się z informacją, że jej ojciec się zmienił. Powiedziała tylko, że nakarmili kaczki i że kupił jej sok.
To był skromny początek.
Nie było to rozwiązanie.
Alejandro trzymał się harmonogramu przez kolejne kilka tygodni. Czasami Sofia zgadzała się z nim wyjść, a innym razem wolała zostać ze mną. Uszanowałem jej decyzję, nie zmuszając jej ani nie wykorzystując jej wątpliwości jako broni.
W międzyczasie postępowanie rozwodowe toczyło się dalej.