Detektyw Aguilar spojrzał na wszystkich.
„To już nie zaniedbanie. To zabójstwo”.
Wtedy Julián odebrał telefon. Słuchał w milczeniu, zbladł i spojrzał na Ernesta.
„Znaleźli Renatę”.
„Gdzie?” zapytał Alejandro.
Julián przełknął ślinę.
„Martwa. Na schodach dla personelu w hotelu”.
Alejandro zakrył twarz dłońmi.
Valeria nie czuła współczucia. Czuła przerażenie.
Bo jeśli Renata nie żyje, ktoś inny nadal wysyłał wiadomości.
A ta osoba dokładnie wiedziała, gdzie są.
CZĘŚĆ 3
Prokuratura zamknęła szpitalny korytarz przed południem. To, co zaczęło się jako rodzinna tragedia, przerodziło się w śledztwo, które przyprawiało o dreszcze wszystkich, którzy byli blisko Mateo w jego ostatnich godzinach.
Valeria siedziała przy łóżku syna, jedną ręką trzymając białą prześcieradło, a drugą ściskając pluszowego dinozaura, którego nie mogła już dotknąć. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, widziała Mateo z maską tlenową, który starał się uśmiechać, żeby jej nie martwić.
„Mamo, czy tata już przyjdzie?”
A ona, zdruzgotana w środku, skłamała:
„Tak, kochanie. Już idzie”.
Alejandro siedział po drugiej stronie korytarza, obserwowany przez agenta. Nie był skuty kajdankami, ale jego życie już teraz przypominało więzienie. Przyznał się do romansu, przekazał wiadomości, miejsce pobytu, wyciągi bankowe i nazwę restauracji, w której jadł kolację z Renatą, zanim stracił pamięć.
Badania potwierdziły coś nieoczekiwanego: Alejandro został znieczulony.
W butelce szampana w apartamencie znaleziono ślady środka nasennego. Renata również została odurzona przed śmiercią. Prokuratura uważała, że Mariela wykorzystała ją jako przynętę, a następnie pozbyła się jej, gdy próbowała zmienić zdanie.
Ale to nie uniewinniało Alejandra.
Valeria powiedziała mu to, kiedy próbował się do niej zbliżyć.
„Bycie wykorzystanym nie wymazuje faktu, że otworzyłeś drzwi”.
„Wiem” – odpowiedział łamiącym się głosem. „Wybrałam pójście. Wybrałam kłamstwo. Wybrałam niebycie w domu”.
„Mateo nie umarł, bo byłaś niewierna” – powiedziała. „Ale umarł czekając na ciebie, bo byłaś tchórzem”.
Alejandro nie mógł spojrzeć jej w oczy.
O 15:00 detektyw Teresa Aguilar wróciła z wynikami wstępnymi.
„Znaleźliśmy ślady substancji na pluszowym zwierzątku”.
Valeria czuła, że nie może oddychać.
„Jakiej substancji?”
„Depresanta serca. Niewystarczającego, by zabić dorosłego, ale niebezpiecznego dla dziecka z ciężką niewydolnością oddechową”.
Ernesto zacisnął pięści.
„Mariela była w pokoju”.
„Tak” – powiedział detektyw. „Ale jest coś jeszcze. Substancja pojawiła się również w kroplówce”.
Valeria powoli wstała.
„Wolontariusz nie mógłby tego zrobić bez wiedzy kogokolwiek”.
Detektyw nie odpowiedział od razu.
Ta pauza była bardzo wymowna.
„Kto?” zapytała Valeria.
Teresa Aguilar otworzyła teczkę.
„Sprawdzamy personel medyczny, członków rodziny i gości. Na korytarzu jest kamera monitoringu, która pokazuje, że ktoś wszedł siedem minut przed pogorszeniem stanu Mateo”.
Położyła zdjęcie na stole.
Valeria poczuła, jak serce jej zamarza.
To był dr Andrés Ibarra.
Starszy brat Alejandro.
Wujek Mateo.
Andrés był tam tej nocy. Przyszedł w białym fartuchu, z twarzą wymalowaną troską, starannie dobierając słowa. Przytulił Valerię. Powiedział: „Nie martw się, bratowa, Mateo jest silny”. Potem podszedł do kroplówki, sprawdzając pompę, jakby chciał pomóc.
Valeria przypomniała sobie jego palce na przezroczystej rurce.