Część 2
Od tej chwili rozprawa potoczyła się szybko.
Prawnik Juliana wstał, opanowany i pewny siebie.
— Wysoki Sądzie, pan Vance ma stabilną pracę, odpowiednie warunki mieszkaniowe oraz silne wsparcie rodziny. Pani Vance nie ma natomiast obecnie żadnych dochodów, nie zatrudniła prawnika i wielokrotnie zachowywała się w sposób nieprzewidywalny.
— Nieprzewidywalny? — powtórzyłam cicho.
Uśmiechnął się.
— Dysponujemy zeznaniami świadków.
Evelyn podniosła się tak, jakby od dawna czekała na swoje wielkie wejście.
— Krzyczała na mojego syna przy dziecku. Tłukła naczynia. Zamykała się na wiele godzin w łazience.
— Stało się to po tym, jak Julian zmienił zamki w naszej sypialni — powiedziałam.
Julian pokręcił ze smutkiem głową.
— Clara, proszę. Nie rób tego tutaj.
Oto jego przedstawienie.
Zraniony mąż.
Cierpliwy święty.
Chloe pochyliła się i szepnęła mu coś do ucha. Ścisnął jej dłoń pod stołem, ale nie na tyle nisko, żebym tego nie zauważyła.
Widziałam to.
Sędzia również.
— Pani Vance — zapytała sędzia Thorne — czy posiada pani dowody pozwalające odpowiedzieć na te zarzuty?
— Tak, Wysoki Sądzie. Wyciągi bankowe, księgi firmowe oraz wiadomości pokazujące, że mój mąż i jego matka wspólnie planowali swoje działania.
Twarz Juliana stwardniała.
Jego prawnik zgłosił sprzeciw, zanim zdążyłam otworzyć teczkę.
— Dokumenty nie zostały nam prawidłowo doręczone.
Spojrzałam na niego.
— Zostały wysłane drogą elektroniczną w zeszły piątek o 16.12. Pańska asystentka potwierdziła odbiór o 16.19.
Prawnik zamrugał.
Przesunęłam w jego stronę wydrukowane potwierdzenie.
Po raz pierwszy Julian przestał się uśmiechać.
Sędzia Thorne przeczytała dokument.
— Sprzeciw oddalony. Proszę kontynuować.
Spokojnie przedstawiłam kolejne transakcje. Siedemdziesiąt dwa tysiące dolarów przelane na konto założone na panieńskie nazwisko Evelyn. Fałszywe płatności dla dostawcy powiązanego z bratem Chloe. Wniosek kredytowy, w którym Julian oświadczył, że nie ma nikogo na utrzymaniu. Umowę najmu prywatnego mieszkania opłacanego z naszego wspólnego majątku.
Z każdą kolejną stroną atmosfera na sali stawała się coraz chłodniejsza.
Julian szybko jednak odzyskał panowanie nad sobą. Arogancja była jego drugim językiem.
— Liczby można źle zinterpretować — powiedział. — Clara zawsze wszystko przekręca. Właśnie dlatego Maya potrzebuje stabilności, którą mogę jej zapewnić.
Kiedy usłyszała swoje imię, Maya drgnęła.
Sędzia to zauważyła.
— Chciałabym wysłuchać przedstawicielki dziecka.
Zanim kobieta zdążyła wstać, Maya uniosła małą dłoń.
Na sali zapadła cisza.
Sędzia Thorne złagodziła głos.
— Tak, kochanie?