Trzy dni przed balem maturalnym w końcu skończył.
Suknia wyglądała zupełnie jak nowa, a jednocześnie jakimś cudem wciąż nosiła w sobie ducha Ellen.
Ray ostrożnie położył suknię na łóżku Mai.
Następnego ranka usłyszał, jak zatrzymuje się na szczycie schodów.
Wtedy usłyszał jej głos.
„Tato?”
„Tak?”
Zeszła na dół, trzymając sukienkę obiema rękami.
Jej oczy już wypełniły się łzami.
„To była sukienka mamy”.
„Była” – powiedział cicho Ray. „Teraz jest twoja”.
Piętnaście minut później Maya zeszła na dół, ubrana w nią.
Ray poczuł ucisk w piersi.
Wyglądała tak bardzo jak Ellen, że aż bolało.
„Wyglądasz jak twoja matka” – wyszeptał.
Maya uśmiechnęła się przez łzy.
„Właśnie na to liczyłem”.
Ray położył dłonie na jej ramionach.
„Powinna tu być dziś wieczorem” – powiedział. „Skoro nie może, chciałem, żeby cząstka jej poszła z tobą”.
Maya ukryła twarz w jego ramieniu i płakała.
Nadeszła noc balu maturalnego.
Ray zrobił dziesiątki zdjęć.
Więcej, niż Maya normalnie by na to pozwoliła.
Ale oboje rozumieli, że te zdjęcia będą miały dla nich znaczenie na zawsze.
Kiedy wysiadła z samochodu w miejscu ceremonii, niebieskie kwiaty na dole sukienki złapały światło.
Ray obserwował, jak wchodzi do środka.
Potem siedział na parkingu przez kilka minut, zanim w końcu pojechał do domu.
Nie miał pojęcia, co się zaraz wydarzy.
CZĘŚĆ 3
Bal maturalny przebiegał idealnie.
Maya spędziła wieczór z Amarą i przyjaciółmi.
Ludzie komplementowali sukienkę.
Po raz pierwszy od tygodni poczuła się pewnie.
Potem podeszła jej nauczycielka angielskiego.
Pani Delacroix była znana z tego, że jest wymagająca.
Niektórzy uczniowie ją szanowali.
Inni się jej balu balowego …
Rozciągnęła sukienkę od góry do dołu.
Potem odezwała się na tyle głośno, by pobliscy uczniowie mogli ją usłyszeć.
„Gdzie znalazłaś te szmaty?”
Maya zamrugała.
„Przepraszam?”
Pani Delacroix wskazała na sukienkę.
„Nie możesz poważnie myśleć, że pasujesz na bal maturalny w takiej sukience”.
W sali zapadła cisza.