Jego mama wyszła zza lady i zamarła, widząc pismo Sama.
„Och” – powiedziała.
Po prostu. Jakby cała historia mieściła się w jednym dźwięku.
Eli otworzył kartkę. W środku Sam napisał: Jeśli się spóźnię, nie siedź tam, myśląc, że to dlatego, że nie warto było się dla ciebie pojawić. Czasami dorośli mężczyźni zawodzą, bo są słabi. Czasami
Czasem im się nie udaje, bo życie płata figle. Tak czy inaczej, nie chodzi o twoją wartość. Liczysz się w te dni, kiedy ludzie dają radę, i w te, kiedy nie. Nie zapominaj o tym.
Potem odwrócił kartkę i znalazł ostatnią linijkę na dole.
Eli zaczął płakać, zanim doszedł do końca.
Potem odwrócił kartkę i znalazł ostatnią linijkę na dole.
Jeśli dziś przegapię, ktoś dobry cię znajdzie. Wierzę w to.
Miles też zaczął płakać. Chyba właśnie wtedy postanowiłem, że nie pozwolę, żeby to wszystko skończyło się w barze z dzieckiem trzymającym kartkę od zmarłego. Więc powiedziałem: „Eli. Bierz buty”.
Mrugnął. „Dlaczego?”
„Bo idziemy na boisko”.
Jego mama spojrzała na mnie. „Mówisz poważnie?”
Ray włączył nam światła na boisku.