„Dostałeś uczciwą cenę?”
Skinął głową. „Głównie.”
„Zażądałem 1200 dolarów.” Dostałem za nią 850. Ale to wystarczyło.
„Dostałeś uczciwą cenę?”
Ta gitara kosztowała więcej, ale nieznacznie.
„Mamo?”
Patrzyła na mnie uważnie.
„Złościsz się?”
„Jestem po prostu w szoku, kochanie” – powiedziałam. „Ale jestem z ciebie taka dumna. I jestem też zła, że sprzedałeś coś tak cennego, nie mówiąc mi o tym wcześniej.”
Ta gitara kosztowała więcej.
Wyciągnęłam do niego rękę. „Chodź tutaj”.
Przeszedł przez pokój.
„Wyglądasz zupełnie jak twój tata” – wyszeptałam.
„To dobrze, czy źle?”
„Obie rzeczy”.
To go rozbawiło.
„Wyglądasz zupełnie jak twój ojciec”.
***
Następnego ranka mój syn zrobił mi herbatę i zapytał, czy możemy pojechać po wózek inwalidzki.
„Jest w szpitalu, mamo” – powiedział. „Możemy tam pojechać? A potem zostawić go u Emily? To będzie niespodzianka, bo… nic o tym nie mówiłam”.
„A co z jego rodzicami? Nie będą wściekli, że się w to wmieszałaś?” – zapytałam, już zakładając buty.
„Nie sądzę. Nie mogli mu pomóc, więc to zrobiłam”.
„Nie będą wściekli, że się w to wmieszałaś?”
***
Emily otworzyła drzwi i zamarła, widząc Davida.
Spoglądała to na niego, to na pudełko. „Co to jest?”
„To nowy wózek inwalidzki dla ciebie”.
„Co?!”
Jillian, jej matka, pojawiła się za nią, wycierając ręce w ściereczkę kuchenną.
„Emily, kto…”
Też się zatrzymała.
„To nowy wózek inwalidzki dla ciebie”.
David odstawił pudełko tak szybko, że o mało go nie upuścił. „Twój stary wózek był w kiepskim stanie” – powiedział. „Nie działał prawidłowo. A ja znalazłam jeden i pomyślałam, że może…”
„Kupiłaś mi wózek?”
David wyglądał na zawstydzonego. „Tak”.
„Jak?”
Zawahał się.
Odpowiedziałam za niego. „Sprzedał swoją gitarę”.
„Sprzedał swoją gitarę”.
Jillian zakryła usta dłonią.
„Dlaczego?” Uwielbiasz grać na gitarze, Davidzie.
Mój syn wzruszył ramionami. „Bo tego potrzebowałaś, Em”.
Nathan, ojciec Emily, wszedł w tym momencie do przedpokoju. Spojrzał na pudełko, potem na płaczącą Emily, a w końcu na Davida.
„Co tu się dzieje?”
Jillian odwróciła się do niego. „David sprzedał gitarę, żeby kupić Emily nowe krzesło”.
„Bo tego potrzebowałaś, Em”.
Nathan zamarł.
Biedny David uznał tę ciszę za problem.
e.
„W porządku, jeśli nie chcesz” – powiedział szybko. „To znaczy, już zapłaciłem, ale pewnie mógłbym…”
„Nie! Nie, chcę to. Potrzebuję tego”.
Zaśmiała się i wyciągnęła rękę, a David niezręcznie zrobił krok do przodu.
Wtedy Jillian też zaczęła płakać.
Emily zaczęła płakać.
Nathan nie płakał. Ale coś w jego twarzy się zmieniło.
Podszedł powoli do Davida, jakby nie chciał go przestraszyć. „Mój synu” – powiedział szorstkim głosem. „Sprzedałeś coś, co ci się podobało dla mojej córki?”
„Tak, proszę pana”.
„Dziękuję, mój synu”.
Powinno się na tym skończyć.
Ale się nie skończyło.
„Sprzedałeś coś, co ci się podobało dla mojej córki?”
***
Następnego ranka ktoś zapukał do moich drzwi