Pierwsze prawdziwe zwycięstwo przyszło w deszczowy wtorek. Startup z butikową ofertą pielęgnacji skóry chciał, żebym zrecenzowała jego Wycena przed podpisaniem umowy z kupującym. Spędziłem dwie noce z liczbami.
„Twój kupujący zaniża cenę o czterdzieści procent” – powiedziałem założycielowi przez telefon. „A w raporcie z wyceny jest sfałszowana linia przychodów. Odejdź.”
Powiedziała trzem znajomym. Te trzy powiedziały kolejnym dziewięciu.
Zamilkła.
„Jak to wyłapałaś w dwa dni?”
„Łapię takie rzeczy od lat” – powiedziałem. „Inni po prostu się pod tym podpisują”.
Powiedziała trzem znajomym. Te trzy powiedziały kolejnym dziewięciu. W ciągu dwóch lat miałem prawdziwe biuro, dwóch pracowników i listę oczekujących. W ciągu siedmiu lat miałem drugą firmę, która kupowała firmy finansowe w tarapatach i odbudowywała je od podstaw. Przestałem jeść ze wstydu. Zacząłem chodzić, potem biegać, a potem spać osiem godzin na dobę. Moje ciało się zmieniło, ale co ważniejsze, przestałem zerkać w lustro, żeby uzyskać pozwolenie.
Powoli zamknąłem teczkę.
Pewnego wieczoru moja szefowa sztabu, Diane, rzuciła teczkę na moje biurko. Kiedyś była starszym dyrektorem operacyjnym w firmie Ryana. Wtedy milczała. Teraz już nie milczała.
„Będziesz chciał zobaczyć, kto w tym kwartale pozbawia klientów” – powiedziała.
Otworzyłem teczkę. Firma Ryana spadło o trzydzieści procent. Dwóch wspólników już odeszło.
„Ciekawe” – powiedziałem.
„Na tyle interesujące, żeby przejąć?”
Powoli zamknąłem teczkę.
Miesiące później poleciałem na krajowe forum biznesowe.
„Rozpocznijcie ciche rozmowy. Żadnej prasy. Żadnych przecieków.” Chcę czystej papierologii, czystego finansowania i żadnych sztuczek do sfinalizowania umowy.
Diane skinęła głową, po czym zatrzymała się w drzwiach.
„Jeśli to cokolwiek znaczy, powinnam była wtedy coś powiedzieć”.
„Mówisz to teraz” – powiedziałam jej. „To się liczy”.
Miesiące później poleciałam na krajowe forum biznesowe. Zostałam zaproszona jako mówca, ale organizator wydarzenia, Marcus, zasugerował też nagrodę. Tego ranka zatrzymałam się przy stoisku z kawą w korytarzu. Sięgałam po kubek, kiedy go usłyszałam.
Był starszy, z cięższą szczęką.