Drugi funkcjonariusz stanął przed nim.
„Odsuń się. Natychmiast”.
Fernanda zaczęła szybko oddychać. Ana María ścisnęła jej dłoń.
Po raz pierwszy od lat Fernanda nie spojrzała na Rodriga, zanim się odezwała.
Spojrzała na funkcjonariusza.
„Tak” – powiedziała ledwo słyszalnie. – „To już się zdarzało”.
Rodrigo zaklął pod nosem.
Potem Fernanda uniosła twarz, spojrzała na matkę i wypowiedziała słowa, które zaparły wszystkim dech w piersiach.
„Mam zdjęcia. Mam nagrania audio. I dziś wieczorem przestanę je ukrywać”.
CZĘŚĆ 3
Telefon Fernandy zadrżał w jej dłoniach.
Przez kilka sekund nikt się nie poruszył. Ani Rodrigo. Ani Rebeca. Ani kelnerzy. Ani klienci, którzy udawali, że nie patrzą, słuchając każdego słowa.
Funkcjonariusz Salgado przysunął krzesło.
„Oddychaj. Nie musisz nic pokazywać, jeśli nie chcesz. Ale jeśli jesteś gotowa, możemy spisać twoje zeznania”.
Fernanda przełknęła ślinę.
„Jestem gotowa”.
Ana María poczuła, jak jej serce pęka i jednocześnie się goi. Chciała ją przytulić, ochronić, wyciągnąć stamtąd. Ale wiedziała też, że ta chwila należy do jej córki.
Fernanda odblokowała telefon.
Najpierw pojawiły się zdjęcia.
Fioletowy siniak na ramieniu. Czerwony ślad na nadgarstku. Rozcięta warga, sfotografowana przed lustrem w łazience. Kosmyk włosów na podłodze w sypialni. Zrzuty ekranu wiadomości, w których Rodrigo napisał:
„Jeśli będziesz gadać, nikt ci nie uwierzy”.
„Twoja matka jest samotna i stara. Nie może cię chronić”.
„Beze mnie jesteś nikim”.
Funkcjonariuszka Salgado patrzyła na każde zdjęcie z zaciśniętą szczęką.
Ana María poczuła mdłości.
„Fer…” wyszeptała.
Fernanda nie spojrzała na nią. Gdyby to zrobiła, mogłaby się załamać.
Potem otworzyła folder z nagraniami audio.
„Nie” – powiedział Rodrigo i po raz pierwszy jego głos zabrzmiał cicho. „To prywatna sprawa”.
Funkcjonariusz spiorunował go wzrokiem.
„Prywatna sprawa skończyła się, gdy zaatakował ją w obecności świadków”.
Fernanda wcisnęła przycisk odtwarzania.
Głos Rodriga dobiegł z telefonu, czysty, zimny, okrutny.
„Mówiłem ci, żebyś nie szła z matką. Ta kobieta napełnia ci głowę pomysłami”.
Potem kolejne nagranie:
„Jeśli jeszcze raz mi odpiszesz, przysięgam, że nauczysz się spuszczać wzrok”.
A potem trzecie, najgorsze.
Głos Rebeki.
„Kobiety takie jak ty potrzebują stanowczej ręki. Jeśli mój syn cię poprawia, to dlatego, że cię kocha. Ciesz się, że cię nie zostawił na ulicy”.
Cała restauracja zamarła.
Doña Rebeca położyła dłoń na piersi.
„To wyrwane z kontekstu”.
Fernanda zaśmiała się krótko i urywanym śmiechem.
„Czy to też zostało wyrwane z kontekstu, kiedy nazwałeś mnie bezużyteczną, bo nie mogę zajść w ciążę? Kiedy kazałeś Rodrigo zabrać mi karty kredytowe? Kiedy prosiłeś go, żeby nie pozwalał mi widywać się z matką, bo porządna żona najpierw słucha rodziny męża?”
Oczy Any Maríi się rozszerzyły.
„Zabrali ci karty kredytowe?”
Fernanda skinęła głową, a łzy spływały jej po policzkach.
„Zabrał mi kartę do wypłaty. Zmienił hasło do poczty. Sprawdzał moje wiadomości. Jeśli nie odpisywałam dłużej niż 10 minut, dzwonił do mnie 20 razy”.
Rodrigo uniósł ręce, jakby był ofiarą.
„Po prostu chroniłam swoje małżeństwo”.
„Nie” – powiedziała Fernanda.
„Zamknęliście mnie” – powiedział, tym razem głośniej.
Kierownik wrócił z pendrivem w ręku.
„Panie policjancie, mamy nagranie z monitoringu. Mamy też informacje o rezerwacji”.
Rodrigo spojrzał w stronę wyjścia, ale drugi funkcjonariusz stanął przed nim.
„Panie Rodrigo Castañeda, jest pan aresztowany pod zarzutem napaści. Ma pan prawo zachować milczenie”.
„Aresztowany?” – krzyknęła Rebeca. „Mój syn jest prawnikiem! Nie wie pan, z kim zadziera!”
Funkcjonariusz nawet nie mrugnął.
„Proszę pani, jeśli pani będzie przeszkadzać, też będzie pani miała kłopoty”.
Kiedy założyli mu kajdanki, Rodrigo przestał wpatrywać się w Fernandę i zaczął patrzeć na nią z przerażeniem.
„Fer, kochanie, proszę dobrze się zastanowić nad tym, co pan robi” – powiedziała łagodniejszym głosem. „Wiesz, że cię kocham. To był błąd. Byłam zestresowana. Możemy to naprawić w domu”.
Fernanda powoli wstała.