Bastien zerknął na zdjęcie, po czym wrócił do gry.
Antoine wyjął z wewnętrznej kieszeni marynarki książeczkę czekową. Szybko napisał, oderwał kartkę i przesunął ją w stronę Claire.
„8000 euro. Na wydatki, sesje terapeutyczne, nowy plecak szkolny, cokolwiek zechcesz. W zamian zakończ tę farsę i nie wnoś oskarżenia”.
Czek zatrzymał się na zdjęciu Inès.
Claire go nie tknęła.
„Próbujesz mnie przekupić?”
„Oszczędzam ci miesięcy niepotrzebnych procesów. Powinieneś mi podziękować”.
Bastien w końcu wstał. Był wysoki jak na swój wiek, przyzwyczajony już do tego, że dorośli odsuwają się od niego. Podszedł do Claire i celowo szturchnął ją w ramię, mijając ją.
„Mój ojciec płaci za siłownię, stołówkę i wycieczki szkolne” – wyrzucił z siebie. „Tutaj robimy, co chcemy”.
Dyrektor zarumienił się.
„Bastienie, wracaj i usiądź”.
Chłopiec uśmiechnął się, nie ruszając się z miejsca.
Claire spojrzała mu prosto w oczy.
„Zepchnąłeś Inès ze schodów?”
Odpowiedział bez wahania.
„Tak”.
Słowo to przeszło przez salę z niemal fizycznym ciężarem.
Antoine nie protestował. Westchnął tylko, jakby jego syn właśnie przyznał się do rozlania szklanki wody.
Claire kontynuowała.
„Dlaczego?”
„Bo wtrąciła się w coś, co nie było jej sprawą”.
„Broniła Zoé?”
Bastien prychnął.
„Zoé płacze bez powodu. Teraz Inès też”.
Pan Renaud zrobił krok naprzód.
„Wystarczy. Załatwimy to w szkole”.
Claire powoli odwróciła głowę w jego stronę.
„Wiedziałaś, że Bastien nęka Zoé?”
Dyrektor otworzył usta, a potem je zamknął.
Antoine natychmiast się odezwał.
„Słuchaj, Claire. Oskarżasz poważnych ludzi. Nie jesteś już na uniwersytecie ze swoimi wzniosłymi przemówieniami o sprawiedliwości. Prawdziwe życie jest drogie, a ci, którzy płacą, decydują”.
Wypowiedział te słowa z tą samą pogardą, z jaką mówił jej kiedyś, gdy mówił jej, że brakuje jej charakteru i koneksji, by zostać sędzią.
Wtedy Claire pracowała wieczorami w brasserie, żeby opłacić studia. Antoine, syn wpływowego notariusza, drwił z niej.
o jej ambicjach. Po rozwodzie powiedział, że porzuciła prawo. Nigdy go nie sprostowała. Wróciła do studiów w Grenoble, zdała egzamin sędziowski, pracowała w Lille, a potem w Paryżu, zbudowała nowe życie i urodziła Inès. Owdowiała, wróciła do Lyonu, gdzie właśnie została mianowana Pierwszą Prezes Sądu Apelacyjnego.
Antoine nic o tym nie wiedział. A raczej nigdy nie zadał sobie trudu, żeby sprawdzić, co stało się z kobietą, którą zapisał wśród swoich porażek.
Claire wyjęła telefon z torebki.
Antoine uśmiechnął się szyderczo.
„Do kogo zadzwonisz? Do adwokata z urzędu?”
Położyła telefon na biurku. Na ekranie wyświetliło się nagranie, które trwało od momentu jej wejścia do pokoju.
Uśmiech Antoine’a zbladł.
„Nie masz prawa nas nagrywać”.
„To prokuratura zdecyduje, jak wykorzystać to nagranie. Ale pani kontrola, pani taktyka nacisku, zeznania Bastiena i milczenie dyrektora właśnie zostały udokumentowane”.
Pan Renaud nagle zbladł.
„Pani Delmas, musimy być rozsądni. Możemy zwołać postępowanie dyscyplinarne”.
„Dlaczego kamery na korytarzu były dziś wyłączone?”
Dyrektor wpatrywał się w swoje buty.
„Usterka techniczna”.
„Dziwne. Szpital otrzymał trzy zgłoszenia od uczniów, którzy twierdzili, że przełożony poprosił ich o rozmowę na temat upadku. Matka wysłała mi również zrzut ekranu z grupowej wiadomości, w której proszono rodziny o niepublikowanie niczego przed „oficjalną wersją” szkoły”.
Antoine usiadł.
„Blefuje pani”.
Claire nacisnęła kontakt zapisany pod nazwiskiem prokuratora.
„Mamy zeznania” – powiedziała, gdy tylko nawiązano połączenie. „Jest też wyraźna próba przekupienia milczenia rodziny, podejrzenia o wywieranie nacisków na nieletnich i prawdopodobnie zatajanie zdjęć. Tak, całkowicie wycofuję się z jakiegokolwiek postępowania. Przekazuję teraz panu dowody”.
Antoine zbladł.
„Z kim pan rozmawia?”
Claire zakończyła rozmowę, a następnie otworzyła portfel. Wyjęła swoją oficjalną legitymację sędziego pokoju i położyła ją obok czeku.
„Z właściwym organem” – odpowiedziała. „Nie będę tu nikogo osądzać. Nie będę wydawać żadnych poleceń. Ale prawo będzie miało zastosowanie, nawet wobec tych, którzy finansują siłownię”.
Pan Renaud oparł się o biurko.