– No cóż, uważaj.
Zostałem przy drzwiach.
Michael stał przy stole z kilkoma odręcznie zapisanymi kartkami papieru w dłoni.
„
„Schowam je” – powiedział.
„Co schować?”
Michael wsunął papiery pod ciężką książkę kucharską.
Mój puls przyspieszył.
„Co to było?”
„Schowam je”.
„Papiery”.
„Widziałam je”.
„Dobrze”. „Masz dobry wzrok”.
„Babciu, podpisujesz coś?”
„Nie”.
Spojrzałam na Michaela. „To dlaczego to ukrywasz?”
„Widziałem je”.
Zerknął na babcię kątem oka, zanim odpowiedział.
„To prywatna sprawa, Amelio”.
Babcia zakryła książkę kucharską dłonią.
„Dama i jej dżentelmen mają prawo do odrobiny prywatności”.
Michael spuścił wzrok, ukrywając uśmiech. Ścisnął mi się żołądek.
„Michael, czy babcia prosiła cię o zajęcie się jakimiś sprawami finansowymi?”
„To prywatna sprawa, Amelio”.
„Nie” – powiedział.
„Nie, chcesz tylko wiedzieć o moich sprawach, kochanie”.
„Pracuj dla mnie”.
Babcia wstała.
„Zaopiekowałaś się nim, Amelio”. „Jest tu dla mnie”.
„Płacę mu”.
„Pracuje dla mnie”.
„A to nie znaczy, że musi być wtajemniczony w każdą moją rozmowę”.
To mnie zaniemówiło.
Babcia wzięła kubek i wyszła. Michael poszedł za nią chwilę później, niosąc skrawki papieru.
Stałam tam, wpatrując się w książkę kucharską.
***
Trzy dni później znalazłam na blacie kuchennym nową buteleczkę z lekarstwami.
„Czy Michael ją podniósł?”
Babcia przewróciła stronę w swojej książce. „Tak”.
„A to nie znaczy, że musi być wtajemniczony w każdą moją rozmowę”.
„Od kiedy on odbiera twoje leki?”
„Odkąd go o to poprosiłam”.
„Mogłaś do mnie zadzwonić”.
„Pracowałaś”.
Odwróciłam się do Michaela. „O co jeszcze poprosiła cię babcia?”
Najpierw na nią spojrzał.
„Mogłaś do mnie zadzwonić”.
„Wystarczy” – powiedział. Babciu. „Zaczynasz mylić troskę z pozwoleniem”.
Te słowa uderzyły mnie jak grom z jasnego nieba. Mimo to mój strach narastał.
***
W następny wtorek wyszłam wcześniej z pracy i zobaczyłam Michaela, jak pomaga babci przejść przez drzwi ośrodka medycznego po drugiej stronie ulicy od mojego biura.
Zaparkowałam samochód i pobiegłam w ich stronę.
„Babciu?” „Co się stało?”
Mimo to mój strach narastał.
„Nic się nie stało”.
„To dlaczego tu jesteś?”
Babcia poprawiła torebkę. „Miałam umówioną wizytę”.
„Na co?”
Zatrzymała się.
Po tygodniach sekretów, wszystko się wyjaśniło.
„Miałam umówione spotkanie”.
„Wszystko już załatwione, Amelio”.
„Nikt mi nawet nie powiedział, że tu przyjedziesz”.
Michael otworzył drzwi pasażera.
„Moje zdrowie nadal jest moją odpowiedzialnością” – powiedziała babcia.
„Jestem twoją rodziną”.
„I nadal jestem osobą, której nazwisko widnieje na tych formularzach”. „Musisz dać mi trochę przestrzeni, kochanie”.
„Wszystko załatwione, Amelio”.
Zniżyłam głos. „Jesteś chora?”