„Dlaczego myślą, że jadą z nami?” zapytałam.
Oczy Vanessy napełniły się łzami, ale nie spłynęły. „Potrzebuję tylko kilku dni na dokładne badania. Jeśli zachoruję, nie będę mogła ich tu trzymać”.
„Czy chłopcy mają ubezpieczenie? Leki? Czy jest coś jeszcze, o czym powinnam wiedzieć?”
„On nie wie, co mówi”.
„Są zdrowi”.
„Nie o to pytałam”.
Spojrzała za mnie, w stronę wnętrza domu. „Leah, proszę. Jestem sama. Boję się. Próbuję chronić moje dzieci”. „Nie pytałaś o naszą opinię” – powiedziałam. „Po prostu przyszłaś ze spakowanymi walizkami”.
Zacisnęła usta. „Przykro mi, że moja zakaźna choroba rujnuje ci wakacje na plaży”.
Nathan potarł kark. „Ness, to niesprawiedliwe”.
„Po prostu przyszłaś ze spakowanymi walizkami”.
„Nie, niesprawiedliwe jest bycie samotną matką bez pomocy, kiedy wszyscy inni mogą pobiec na plażę”.
Bliźniacy zamilkli.
To mnie powstrzymało.
Mason wpatrywał się w swoje buty. Miles ściskał plecak, jakby oczekiwał, że ktoś go zabierze.
Mogłam być wściekła na Vanessę, ale nie mogłam ich ukarać.
Nathan spojrzał na mnie i już wiedziałam, co powie.
Bliźniacy zamilkli.
„Nie możemy ich tu zostawić” – powiedział cicho.
Przełknęłam ślinę. „To miała być nasza podróż”.
„Wiem”.
„Przeżyłem raka, Nathan. Potrzebowałem czegoś własnego”.
Jego twarz pociemniała. „Wiem”.
Mason mruknął: „Ciociu Leah, sprawiamy kłopoty”.
“?”
“To miała być nasza podróż.”
Kucnęłam przed nim. “Nie, kochanie. Nie sprawiasz żadnych kłopotów.”
Vanessa cofnęła się o krok. “Dziękuję. Zadzwonię później. Wyślę SMS-a z autoryzacją, jeśli linia lotnicza poprosi.”
“Czekaj” – powiedziałam, wstając. “Musimy o tym porozmawiać.”
Ale ona już szła w stronę swojego samochodu.
Pocałowała każdego chłopaka w głowę, wsiadła do samochodu i odjechała.
Wpatrywałam się w jej tylne światła.
“Musimy o tym porozmawiać.”
“Nawet nie poczekała na moją odpowiedź.”
Nathan wzruszył ramionami. “Wiem.”
***
Na lotnisku panował chaos. Zmieniliśmy bilety, dodaliśmy chłopaków do rezerwacji hotelowej, zapłaciliśmy za dodatkowe posiłki i kupiliśmy to, o czym Vanessa zapomniała.
Kiedy dotarliśmy do hotelu, wydaliśmy już prawie 4000 dolarów z naszych oszczędności, których tak naprawdę nie mieliśmy.
Miało mi to przypominać, że jestem kobietą, a nie pacjentką.
Na lotnisku panował chaos.
Zamiast tego liczyłam kartony soków.
Nathan dotknął mojego ramienia. „Leah”.
„Wszystko w porządku?”
„Nie, nie jest w porządku”.
„Nie” – odpowiedziałam cicho. „Ale chłopcy się na mnie gapią”.
Pierwsze dwa dni były chaotyczne.
„Chłopcy się na mnie gapią”.
Mason płakał po locie. Miles wylał sok pomarańczowy na moją jedyną ładną sukienkę. Przy kolacji pokłócili się o widelce.
Nathan próbował. Zabrał ich na basen i czytał im bajki, a ja siedziałam na balkonie, wsłuchując się w szum oceanu, na który czekałam dwa lata.
Nawet fale wydawały się dalekie.
Zadzwoniłam do Vanessy. Zadzwonił Nathan. Wysłałam mu zdjęcie chłopców jedzących naleśniki.
Nic.
Nawet fale wydawały się być daleko.
***
Trzeciego ranka kroiłam gofry na kwadraty, a Nathan ponownie próbował dodzwonić się do Vanessy.
Odłożył słuchawkę. „Poczta głosowa”.
„Znowu?”
„Może śpi”.
„Od trzech dni?”
Nie odebrał.
Mason rozlał syrop.
„Może śpi”.
„Przepraszam!” powiedział szybko.
Złapałam serwetki. „W porządku. Zdarza się, kochanie”.
Miles patrzył, jak wycieram stół. „Mama tak mówi, kiedy robi bałagan”.
Nathan podniósł wzrok.
Po śniadaniu poszliśmy na plażę. Chłopcy pobiegli przodem, a ja usiadłam pod parasolem.
Mason opadł na piasek obok mnie.
„Mama tak mówi, kiedy robi bałagan”.
„Ciociu Leah?”
„Tak, maleńka?”
„Czy mama jest zbyt chora, żeby do nas zadzwonić?”
Spojrzałam na jego zmartwioną buźkę. „Może odpoczywa”.
Miles usiadł po mojej drugiej stronie. „Powiedziała babci, że potrzebuje przerwy”.
Odwróciłam się do niego. „Przerwy, żeby dojść do siebie po chorobie?”
„Powiedziała babci, że potrzebuje przerwy”.
Pokręcił głową.
„Przerwy od nas”.
Te słowa uderzyły mnie tak mocno, że zapomniałam, że ocean się porusza.
Nathan też je usłyszał. Powoli podszedł do nas.
„Co powiedziałeś, Miles?”