Mariana nigdy nie zażywała narkotyków.
Autentyczne testy wykazały jednak ogromne dawki leków uspokajających i przeciwpsychotycznych.
Rodrigo i jego rodzina fałszowali historię choroby, aby uzyskać orzeczenie o jej ubezwłasnowolnieniu.
Ale to nie wszystko.
Rodrigo stracił miliony, inwestując pieniądze klientów w spekulacyjne przedsięwzięcia. Aby to ukryć, przez ponad rok wypłacał pieniądze z kont Mariany, korzystając z podpisów elektronicznych uzyskanych bez jej zgody.
I musiał sprzedać ziemię, żeby pokryć niedobór.
„Jest jeszcze coś” – powiedział śledczy.
Ernesto odstawił filiżankę z kawą.
„Proszę mi powiedzieć”.
„Rok temu na drodze do Chapala doszło do wypadku. Zginęła kobieta. Akta sprawy zawierają zbyt wiele nieprawidłowości, a w aktach pojawia się również prawnik powiązany z Octavio Villarrealem”.
Tego samego popołudnia Ernesto próbował odwiedzić wnuka w szkole.
Dyrektor sam wyszedł.
„Z polecenia ojca nie wolno ci zbliżać się do Mateo”.
Przez szybę Ernesto zobaczył chłopca z plecakiem w kształcie dinozaura.
Potem pojawił się Rodrigo.
Wyjął telefon i zaczął nagrywać.
„Spójrz na siebie” – powiedział głośno, żeby inni rodzice mogli usłyszeć. „Kto powierzyłby dziecko takiemu człowiekowi jak ty? Mateo potrzebuje wykształcenia, stanowiska, możliwości. Nie starego pickupa i domu w Tonalá”.
Ernesto spojrzał na swoje dłonie, umazane smarem.
„Masz rację, Rodrigo. Te dłonie wyglądają jak ręce robotnika”.
Uśmiechnął się.
„Najzabawniejsze jest to, że oni wiedzą, jak budować firmy”.
Rodrigo zmarszczył brwi.
„O czym ty mówisz?”
„Umieją też je rozmontować”.
Tej nocy dotarły do Villarrealów pierwsze wezwania do zapłaty.
Ich linie kredytowe zostały zamrożone.
Kilka długów wymagało wcześniejszej spłaty.
Zmienił się również właściciel kredytu hipotecznego na dom.
Ernesto kontrolował już znaczną część z nich.
Ale ostateczny cios nie był jeszcze finansowy.
Z pomocą inspektora Obrony Cywilnej i agenta badającego nieprawidłowości w klinice, Ernesto zdołał dostać się do środka podczas oficjalnej inspekcji.
Wyjścia ewakuacyjne były zablokowane.
Drzwi były z zamkami magnetycznymi, ale nie było zasilania awaryjnego.
Inspektor nakazał ewakuację części budynku.
W odizolowanym pokoju znaleźli Marianę przywiązaną do łóżka.
Kiedy zobaczyła ojca, ledwo mogła wymamrotać:
„Tato…”
Ernesto zdjął pasy.
„Wychodzimy”.
Kilka godzin później, gdy zaufany lekarz zaczął odstawiać jej środki uspokajające, Mariana zdołała przemówić.
„Tato… Wiem, dlaczego to wszystko zrobiłeś”.
Ernesto podszedł.
Mariana zaczęła płakać.
„Rodrigo zabił kobietę”.
Potem opowiedziała, że rok wcześniej Rodrigo prowadził samochód pod wpływem alkoholu i przejechał kobietę obok zepsutego samochodu.
Później przyjechał Octavio z prawnikami.
Zmanipulowali sytuację.
Sprawili, że wyglądało to tak, jakby kobieta straciła panowanie nad własnym pojazdem.
„Widziałam wszystko” – szlochała Mariana. „Powiedziałam im, że go zgłoszę”.
„A potem?”
Mariana spojrzała na ojca.
„Beatriz powiedziała mi: »Jeśli będziesz gadać, stracisz Mateo«”.
Ernesto zamknął oczy.
W końcu zrozumiał całą historię.
Ale kiedy otworzył oczy, zadzwonił jego telefon komórkowy.
To był jego detektyw.
„Panie Ernesto, mamy problem. Rodrigo już wie, że Mariana opuściła klinikę”.
„Gdzie ona jest?”
Zapadła cisza.
„Zniknęła. I właśnie kupiła broń”.
Ernesto natychmiast wstał.
Potem nadeszła druga wiadomość.
Była z systemu szkolnego Mateo:
„Uczeń został przedwcześnie usunięty przez ojca”.
Ernesto poczuł, jak krew w żyłach mu gęstnieje.
Bo Rodrigo nie uciekł sam.
Zabrał Mateo ze sobą.
CZĘŚĆ 3
Przez kilka sekund Ernesto nic nie słyszał.
Ani głosu śledczego.
Ani szumu klimatyzatora.
Nawet Mariany pytającej go, co się dzieje.
W głowie widziała tylko niebieski plecak Mateo z dinozaurami.
„Co się stało z moim synem?” – zapytała Mariana.
Ernesto nie chciał jej okłamywać.
„Rodrigo go zabrał”.
Mariana wstała zbyt gwałtownie i musiała chwycić się łóżka.
„Musimy zadzwonić na policję!”
„Zadzwonimy. Ale najpierw muszę wiedzieć, gdzie on jest”.
Rodrigo był osaczony, uzbrojony i zdesperowany. Pościg z dużą prędkością z udziałem wielu radiowozów mógł zamienić każdą autostradę w tragedię.
Ernesto zadzwonił do Samuela Ortegi, który przez dekady koordynował setki operatorów transportowych dla swoich firm.
„Potrzebuję obserwacji każdej autostrady prowadzącej z Guadalajary”.
„Czego szukamy?”
Ernesto przesłał numer rejestracyjny.
„Szary SUV. Prowadzi Rodrigo Villarreal. Jest uzbrojony i ma ze sobą mojego wnuka”.
Głos Samuela się zmienił.
„Zrozumiano”.
W niecałe dwadzieścia minut dziesiątki kierowców otrzymało zdjęcie pojazdu.
Ciężarówki dostawcze, przyczepy, lawety i jednostki transportowe zaczęły zgłaszać się z Periférico, López Mateos, autostrady Colima i zjazdu na Chapalę.
W międzyczasie Ernesto zabrał Marianę do dyskretnej posiadłości w jednym ze swoich centrów logistycznych.
Po raz pierwszy zobaczyła ogromne place, biura, magazyny i niekończące się sznury ciężarówek.
„Tato… co to jest?”
Ernesto westchnął.
Nie było sensu dłużej tego ukrywać.
„Moje”.
Mariana pomyślała, że się przesłyszała.
„Twoje?”
„Nasze, jeśli chcesz tak na to patrzeć”.
Ernesto wyjaśnił, że zaczynał trzydzieści lat temu z dwiema używanymi ciężarówkami. Potem pojawiły się magazyny, centra dystrybucyjne, inwestycje w nieruchomości i udziały w instytucji finansowej.
Postanowił żyć skromnie, ponieważ nie chciał, żeby Mariana dorastała w przekonaniu, że pieniądze definiują ludzi.
A kiedy poznała Rodriga, postanowił jeszcze bardziej ukryć swój majątek.
„Chciałam wiedzieć, czy cię kochał”.
Mariana zaśmiała się boleśnie.
„Ostatecznie nie kochał nawet tej biednej kobiety, za którą mnie uważał”.
Ernesto spuścił wzrok.
„Widziałem znaki i milczałem”.
„Tato…”
„Nie. Pozwól, że to powiem. Myślałem, że szacunek dla twojego małżeństwa oznacza nieingerowanie. Pomyliłem szacunek z tchórzostwem”.
Mariana wzięła go za rękę.
„To Rodrigo mnie zranił”.
„A ja za mało pytałam”.
Radio przerwało rozmowę.
„Don Ernesto, mamy możliwą lokalizację”.
Operator zauważył SUV-a zaparkowanego w pobliżu starych, opuszczonych magazynów przemysłowych, obok kanału, na południe od miasta.
Ernesto wyszedł na zewnątrz.
Przed wyjściem zadzwonił do detektywa i podał lokalizację ekipie ochroniarskiej.
Powiadomili również władze, ale poprosił, aby nikt nie wbiegał, dopóki Mateo jest w środku.
Znał te magazyny.
Jego poprzednia firma budowlana wiele lat temu brała udział w rozbudowie kompleksu.
Po przyjeździe zaparkował swojego pickupa daleko.
SUV stał na zewnątrz.
Metalowe drzwi pozostały otwarte.
Ernesto wszedł sam.
„Rodrigo!”
Jego głos odbił się echem od pustych ścian.
Na górze, na metalowym chodniku, pojawił się jego zięć.
W jednej ręce trzymał pistolet.
Drugą ręką trzymał Mateo za kołnierz kurtki.
Chłopiec cicho płakał.
„Dziadku!”
Ernesto poczuł, jak całe jego ciało nakazuje mu uciekać.