„A dlaczego chciałeś mnie ostrzec?” Przekazałem zrzuty ekranu działowi compliance firmy. Śledztwo potwierdziło, że Ximena przesłała Adriánowi poufne pliki. Otrzymała sankcje i straciła dostęp do umów, choć nie została zwolniona, ponieważ informacje te nigdy nie zostały wykorzystane. Adrián przestał przychodzić do naszych biur.
Julián i ja kontynuowaliśmy rozmowę. Na początku podchodziłem do niego z rezerwą, bo miał ten sam głos, te same oczy, a nawet ten sam sposób poruszania rękami, co jego brat. Jednak nigdy nie próbował mnie poganiać. Wpadał do mnie na lunch, słuchał moich milczeń i był gotów odejść, gdy potrzebowałem samotności.
„Nie chcę, żebyś mnie wybrała, bo jestem do niego podobny” – powiedział mi pewnej nocy. „Chcę, żebyś pewnego dnia przestała widzieć we mnie swoje odbicie”.
Z czasem mi się udało. Julián był cierpliwy, gdy Adrián kalkulował, szczery, gdy drugi wszystko ukrywał, i potrafił śmiać się z samego siebie. Zakochałam się, kiedy już się tego nie spodziewałam.
Rok później oświadczył mi się podczas kolejnej burzy, przed tą samą piekarnią.
„Tym razem zaoferowałem ci parasol. Teraz chcę ci zaoferować życie, w którym nigdy nie będziesz musiała szukać schronienia w samotności”.
Zgodziłam się.
W międzyczasie Ximena i Adrián ogłosili swoje zaręczyny. Ximena przechadzała się po biurze, prezentując ogromny pierścionek i uparcie powtarzając, że ich historia dowodzi, że „prawdziwa miłość zawsze zwycięża”. Potem wręczyła mi zaproszenie.
„Musisz przyjść. Przecież bez ciebie nigdy byśmy się nie spotkali”.
Uśmiechnęłam się.
„Życzę ci właśnie takiego małżeństwa, jakie zbudowałaś”.
Nie powiedziałam jej, że ja też się żenię. Julian i ja utrzymywaliśmy nasz związek w tajemnicy, żeby uniknąć prowokacji ze strony Adriána. Kiedy wręczałam zaproszenia kolegom, poprosiłam ich, żeby nie mówili o tym przy Ximenenie. Wszyscy wiedzieli o zdradzie i się zgodzili.
Dzień przed ślubem odkryliśmy absurdalny zbieg okoliczności: oba śluby odbyły się w tę samą sobotę w Gran Hotel w Centrum Historycznym, miejscu z kilkoma salami balowymi i dwiema kaplicami. Zarezerwowaliśmy je wcześniej; Ximena wybrała miejsce kilka miesięcy później, aby pochwalić się kosztowną ceremonią.
„Możemy zmienić datę” – zasugerował Julián.
„Nie. Nie zamierzam poświęcać swojego szczęścia, żeby zadowolić jego ego”.
Nadszedł ten dzień. Włożyłam prostą białą suknię i ruszyłam w stronę naszej kaplicy. W głównym nawie zobaczyłam Ximenę ubraną w koronkę, perły i ogromne kwiaty z materiału. Obok niej stał Adrián.
Ximena wskazała na mnie i roześmiała się.
„Przyszłaś przebrana za pannę młodą, żeby zepsuć mi ślub?”
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, za mną pojawił się Julián w czarnym garniturze.
„Nie przyszłaś, żeby cokolwiek zepsuć” – powiedział. „Przyszłaś, żeby mnie poślubić”. Adrián zbladł. Ximena patrzyła to na jednego, to na drugiego, nie rozumiejąc.
Julián wziął mnie za rękę.
„Bracie, oficjalnie przedstawiam cię mojej żonie”.
Potem otworzyły się drzwi do głównej sali i koordynatorka ogłosiła nazwę naszej ceremonii. Za nią pojawił się prezes mojej byłej firmy w towarzystwie wszystkich naszych współpracowników.
Nikt z biura nie szedł w stronę ślubu Ximeny.
CZĘŚĆ KOŃCOWA
W korytarzu zapadła cisza. Ximena przestała się śmiać, ale nadal wskazywała palcem na moją sukienkę.
„Wychodzisz za mąż za brata Adriana?”
„Tak” – odpowiedziałam. „Dlatego noszę suknię ślubną. Nie z twojego powodu”.
„To zemsta”.
„Nie. Zemstą byłoby zorganizowanie mojego życia wokół ciebie. Poszedłem dalej”.
Adrián spiorunował Juliana wzrokiem.
„Zawsze chciałeś odebrać mi to, co moje”.
Julián zrobił krok naprzód.
„Valeria nigdy nie była twoja. Straciłeś ją, kiedy wykorzystałeś ją do zdobycia kontraktów i zdradziłeś ją z jej partnerem”.
Ximena zwróciła się do Adriána.
„Jakich kontraktów?” Kazał jej milczeć, ale prezes, Don Ernesto, już ją podsłuchał. Podszedł z teczką.
„Kontraktów, w sprawie których panna Rojas udostępniła poufne informacje” – wyjaśnił. „Nasze śledztwo zakończyło się w tym tygodniu”. Ximena zbladła.
„Nie udostępniłem niczego ważnego”.